Nathan i Julia.
Ed Sheeran - Give Me Love..
Wstała z łóżka, było ok. jedenastej. Spojrzała w lustro ujrzała dość wysoką, szczupłą siedemnastolatkę z pięknymi, długimi, ognisto rudymi lokami. Uśmiechnęła się delikatnie.. nie miała siły na większy gest. Mimo wszystko była szczęśliwa. Założyła na siebie miętową koszulę bez rękawków, czarne krótkie spodenki i buty na obcasie. Wychodząc z domu ze słuchawkami w uszach nie wypowiedziała ani jednego słowa do mamy krzątającej się po kuchni z dużym kubkiem czarnej kawy.
- Liz ! - zawołała mama, podążając za córką w delikatnie różowym szlafroku. - Gdzie idziesz? A śniadanie?
Dziewczyna dużo nie myśląc wyjęła słuchawkę z prawego ucha, odwróciła się na pięcie w stronę mamy i rzuciła:
- Wychodzę. - wzruszyła ramionami - nie jestem głodna.
Uśmiechnęła się tajemniczo i pośpiesznie wyszła. Matka z widocznie malującym się na jej twarzy zaskoczeniem stała w holu i patrzyła na zamknięte frontowe drzwi.
Nastolatka zbiegła po 3 schodkach, wyszła z podwórka, wyjęła telefon z kieszeni szortów wzrokiem ujęła godzinę, 11:08, napisała sms-a "będę za 15 min :*" i ruszyła drogą wzdłuż szeregu kolorowych domków.
Już po dziesięciu minutach stała przed ciemno zieloną bramką prowadzącą do dużego białego domu.
Wzięła głęboki oddech i nacisnęła domofon.
- Tak? - głos w domofonie okazała się przyjazny i znajomy.
- Oliwka? To ja Liz - dziewczyna uśmiechnęła się do domofonu.
- Wchodź, wchodź !
Bramka się otworzyła a Liz wkroczyła na ścieżkę wyłożoną kamieniami. szybkim krokiem wspięła się po białych schodkach, drzwi się otworzyły a Liz prawie zemdlała, dziewczyna stała w drzwiach z białym pieskiem Chi Chu i patrzyła na nią dużymi niebieskimi oczami.
- Pikuś, przywitaj się z Liz - Oliwia wysunęła psa w stronę dziewczyny a ten ją polizał po policzku.
Liz odzyskała głos i zachichotała, ujęła zwierzątko w pasie i przytuliła do siebie.
- Lubi mnie. - odsunęła pieska od ramion i spojrzała mu w brązowe oczka.
- Wydaje mi się że tak - potwierdził Oliwia. - To jak ? Wchodzisz czy tak stoimy ? - szybko dodała.
Dziewczyna przekroczyła próg domu i ujrzała po lewej stronie ogromne lustro, dom był jasny i bardzo przestrzenny. Elegancko wyposażony z dużą ilością nowoczesnych urządzeń.
- Coś do picia, może śniadanie?
- Liz ! - zawołała mama, podążając za córką w delikatnie różowym szlafroku. - Gdzie idziesz? A śniadanie?
Dziewczyna dużo nie myśląc wyjęła słuchawkę z prawego ucha, odwróciła się na pięcie w stronę mamy i rzuciła:
- Wychodzę. - wzruszyła ramionami - nie jestem głodna.
Uśmiechnęła się tajemniczo i pośpiesznie wyszła. Matka z widocznie malującym się na jej twarzy zaskoczeniem stała w holu i patrzyła na zamknięte frontowe drzwi.
Nastolatka zbiegła po 3 schodkach, wyszła z podwórka, wyjęła telefon z kieszeni szortów wzrokiem ujęła godzinę, 11:08, napisała sms-a "będę za 15 min :*" i ruszyła drogą wzdłuż szeregu kolorowych domków.
Już po dziesięciu minutach stała przed ciemno zieloną bramką prowadzącą do dużego białego domu.
Wzięła głęboki oddech i nacisnęła domofon.
- Tak? - głos w domofonie okazała się przyjazny i znajomy.
- Oliwka? To ja Liz - dziewczyna uśmiechnęła się do domofonu.
- Wchodź, wchodź !
Bramka się otworzyła a Liz wkroczyła na ścieżkę wyłożoną kamieniami. szybkim krokiem wspięła się po białych schodkach, drzwi się otworzyły a Liz prawie zemdlała, dziewczyna stała w drzwiach z białym pieskiem Chi Chu i patrzyła na nią dużymi niebieskimi oczami.
- Pikuś, przywitaj się z Liz - Oliwia wysunęła psa w stronę dziewczyny a ten ją polizał po policzku.
Liz odzyskała głos i zachichotała, ujęła zwierzątko w pasie i przytuliła do siebie.
- Lubi mnie. - odsunęła pieska od ramion i spojrzała mu w brązowe oczka.
- Wydaje mi się że tak - potwierdził Oliwia. - To jak ? Wchodzisz czy tak stoimy ? - szybko dodała.
Dziewczyna przekroczyła próg domu i ujrzała po lewej stronie ogromne lustro, dom był jasny i bardzo przestrzenny. Elegancko wyposażony z dużą ilością nowoczesnych urządzeń.
- Coś do picia, może śniadanie?
- A co jesz ? - zaciekawiła się Liz.
- Naleśniki, chcesz?
Liz usiadła przy barku w kuchni. Dziewczyna podała jej widelec i zabrały się do jedzenia wielkich naleśników z bitą śmietaną i polewą czekoladową.
- Naleśniki, chcesz?
Liz usiadła przy barku w kuchni. Dziewczyna podała jej widelec i zabrały się do jedzenia wielkich naleśników z bitą śmietaną i polewą czekoladową.
***
- Bułki, pomidor i kwaśna śmietana. - wymieniała Julia.
Nathan sięgnął po dorodnego czerwonego pomidora i włożył go do zielonego koszyczka.
- Idziemy do mnie po zakupach? - zaproponował.
Julka zaczerwieniła się delikatnie wspominając ostatnią sytuację. Uśmiechnę się figlarnie.
- Pewnie. - dusiła dziki śmiech w sobie. - czemu nie.
I parsknęła śmiechem, Nathan uczynił to samo.
- Tym razem bez przypału co? - śmiali się dalej.
Chłopak wziął koszyk od Juli i ruszył do kasy, Jula zatrzymała się przed półką z magazynami.
Wybrała jeden i doszła do Natiego.
- Jeszcze to. - położyła gazetę na blat i wyjęła portfel.
Zapłacili i wyszli ze sklepu, Nathan niósł zakupy a Julię pochłaniała lektura. Kartkując kolorowe strony znalazła coś co zwróciło jej uwagę. "Homoseksualizm coraz bardziej popularny w Polsce!"
Od razu pomyślała o przyjaciółce po czym pośpiesznie zamknęła gazetę. Wsunęła ją do reklamówki.
- A może tak, wybierzemy się na weekend gdzieś.. - mówił. - może pojedziemy nad jezioro ? Jest coraz cieplej, niedługo lato. Wiesz chcę spędzić z Tobą jak najwięcej czasu - wyszczerzył zęby.
- Tak.. - wymamrotała - tak, to eee dobry pomysł.
Była zamroczona myślami o przyjaciółce, nie miała już z nią kontaktu od dwóch tygodni.
Nathan sięgnął po dorodnego czerwonego pomidora i włożył go do zielonego koszyczka.
- Idziemy do mnie po zakupach? - zaproponował.
Julka zaczerwieniła się delikatnie wspominając ostatnią sytuację. Uśmiechnę się figlarnie.
- Pewnie. - dusiła dziki śmiech w sobie. - czemu nie.
I parsknęła śmiechem, Nathan uczynił to samo.
- Tym razem bez przypału co? - śmiali się dalej.
Chłopak wziął koszyk od Juli i ruszył do kasy, Jula zatrzymała się przed półką z magazynami.
Wybrała jeden i doszła do Natiego.
- Jeszcze to. - położyła gazetę na blat i wyjęła portfel.
Zapłacili i wyszli ze sklepu, Nathan niósł zakupy a Julię pochłaniała lektura. Kartkując kolorowe strony znalazła coś co zwróciło jej uwagę. "Homoseksualizm coraz bardziej popularny w Polsce!"
Od razu pomyślała o przyjaciółce po czym pośpiesznie zamknęła gazetę. Wsunęła ją do reklamówki.
- A może tak, wybierzemy się na weekend gdzieś.. - mówił. - może pojedziemy nad jezioro ? Jest coraz cieplej, niedługo lato. Wiesz chcę spędzić z Tobą jak najwięcej czasu - wyszczerzył zęby.
- Tak.. - wymamrotała - tak, to eee dobry pomysł.
Była zamroczona myślami o przyjaciółce, nie miała już z nią kontaktu od dwóch tygodni.
Nat musnął ją w policzek ustami, złapał za rękę i poprowadził w stronę domu.