Translate

środa, 12 czerwca 2013

Opowiadaniecz.19 : "Zamknij się bo ją obudzisz!"

Nathan i Julia.


Julia. 
Przebudziłam się ze strasznym bólem głowy, yh na prawdę tak dużo wypiłam? Rozejrzałam się po pokoju, huh gdzie jestem? Poczułam mocny skręt żołądka, no ładnie - pomyślałam wydobywając się z wielkiego łóżka, matko nigdy więcej. pofatygowałam się do holu, tak samo jasny jak poprzednie pomieszczenie, podążałam długim  korytarzem, gdy nagle dobiegły mnie czyjeś głosy. Słyszałam pojedyncze słowa, właściwie krzyki.
- Zamknij się bo ją obudzisz! - wywrzeszczała dziewczyna.
- I dobrze! Niech usłyszy! - starałam się wsłuchać w rozmowę.
- Nie! Dziewczyny uspokójcie się.. - to jest.. tak! To był głos Nathana. - przecież nie może się dowiedzieć w taki sposób! - warknął, a ja wybałuszyłam oczy, nigdy nie słyszałam takiej złości w jego głosie. Podeszłam bliżej i ujrzałam, bruneta w bokserkach z założonymi rękoma za głowę, kręcił się w tę i z powrotem. Liz drżała z nerwów stojąc przy kanapie. Niebieskooka wpatrywała się w swoich dwóch gości, w cienkim niedbale narzuconym na ramiona szlafroku, rozłożona na kanapie.
W pewnym momencie ruda burkła jeszcze coś niezrozumiałego i wyszła pospiesznie trzaskając drzwiami.
Postanowiłam zejść na dół i dowiedzieć co się stało.
- Hej, kochanie! - zbiegłam lekko po schodach, już nie zwracając uwagi na męczący ból głowy i żołądka, który co jakiś czas dawał o sobie znać. Pocałowałam chłopaka na powitanie a Oliwii rzuciłam przelotny uśmiech.
- Wody? - brunet uśmiechnął się blado w odpowiedzi na te czułości. Skinęłam głową i usiadłam na wysokim krześle przy wysepce.
- Jak zdrowie? - zainteresowała się od niechcenia blondynka.
- Całkiem nieźle, dzięki - wymamrotałam, czując narastające napięcie - co się stało? - zapytałam w końcu.
Nat spojrzał najpierw na Oliwię, później na mnie.
- Yyy-yy nic. - wydukał. - czemu coś miałoby? - uciekł wzrokiem gdzieś w głąb pomieszczenia.
Niebieskooka prychnęła z niedowierzaniem kręcąc głową.
Chłopak podał mi szklankę. Upiłam łyk, przełykając ciężko, cholera jak mogłam sobie na to pozwolić?
- P-pójdę się ubrać i zabiorę Twoje rzeczy. - wypowiedział wciąż drżącym głosem. Na schodach odwrócił się jeszcze zaglądając przez ramie w stronę kuchni i szybkim krokiem, wspiął się po chodach.
Westchnęłam  ciężko, kręcąc głową i upijając kolejny łyk wody, która tym razem nieco lżej przedarła się przez gardło. Co mogło się wydarzyć?
_____________________________________________
krótki.. po tak długim czasie, przepraszam!

piątek, 29 marca 2013

Opowiadaniecz.18 : " No to jesteśmy sami "

Nathan i Julia.

5SOS - Heartbreak Girl.

    Dobiegała godzina 17:00, Julia udała się do łazienki. Postanowiła wziąć długą kąpiel, miała czas, a bardzo chciała złapać chwilę na przemyślenia. Ostatnio dręczyły ją myśli związane ze snem. Śmierć, takie niby zwykłe słowo a wzbudzało w siedemnastolatce tyle emocji wiążących się ze strachem. W dodatku już nie raz słyszała że sny czasem chcą coś przekazać, czy to mogła być prawda? Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz na tą myśl. Zanurzyła się w ciepłej wodzie aż po brodę, odchyliła głowę opierając się o wanne. Głęboki oddech.. przecież wszystko jest na prawdę dobrze, pomyślała. No co mogło pójść nie tak?
   Wynurzyła się z wanny po 30 min. stanęła przed lustrem i spojrzała na siebie krzywiąc się. Nigdy nie narzekała na swoje ciało ale ostatnio oprócz w-f (jeszcze przed wakacjami), nie była aktywna jeśli chodzi o sport. Po weekendzie biorę się za bieganie - zarządziła w myślach po czym wciągnęła na siebie strój, który wcześniej wybrała  , umalowała się delikatnie - jak zawsze i udała się na dół do kuchni.
    Tam nie ujrzała nikogo innego jak jej kochanka z uśmiechem od ucha do ucha, jak zwykle idealny i nieskazitelnie elegancki. Westchnęła lekko, przyspieszając kroku. Uśmiechnęła się kącikami ust zawieszając ręce na barkach chłopaka.
- Wyglądasz ślicznie - musną Julię czule w policzek.
- Nie tak jak Ty - uśmiechnęła się szerzej, tym samym ukazując rząd białych zębów.
    Nathan właśnie sięgną po kubek aby upić ostatni łyk kawy. Julia pakowała zakupy, które zrobili dzień wcześniej, spojrzała na chłopaka obdarzając go słodkim uśmiechem. Brunet odwzajemnił gest ale widać było że coś ukrywa? Włożył naczynie do zmywarki. Dziewczyna przeniosła wzrok na zegarek 18:15 odczytała.
- Zbieramy się? - Nati, jakby czytając jej w myślach przejął reklamówkę i ruszył w stronę holu.

&
Dojechali na wskazane miejsce przez Liz. Musieli przyznać że ruda się postarała.
Na drzewach zawisły kolorowe balony i lampki, niektóre owalne inne prostokątne.Wokół miejsca na ognisko rozłożone były koce, pomiędzy nimi jak i gdzieniegdzie na ziemi wspomniane już oświetlenie.
Serpentyny porozwieszane wśród gałęzi, te wszystkie ozdoby i blask lampek nadawał temu miejscu  niesamowitej atmosfery, romantycznie a zarazem w sam raz na wygłupy z przyjaciółmi i małą imprezę. Lecz impreza z minuty na minute nie zdawała się być już taka mała, ludzi przybywało.. Nathan i Julia poszli wypakować rzeczy, które ze sobą mieli. W miejscu gdzie stał już dość obszernie wystawiony stół było kilka osób, kołyszących się w rytm muzyki i podjadający przysmaki co jakiś czas.
- Ej! - chłopak usłyszał za plecami i się odwrócił. - No siema!
To był Eryk i reszta kumpli z dawnej szkoły, musiał przyznać ucieszył się na ich widok.
- Stary gdzie się podziewałeś? - Damian przytulił chłopaka przyjacielsko klepiąc po plecach.
- Wiesz, szkoła - mruknął od niechcenia, zaraz zmieniając temat - a co u Was? kupę lat - zaśmiał się.
Chłopcy wzruszyli ramionami.
- Jakoś leci - Piotrek machną zbywając ręką - to co po piwie?
Wszyscy zgodnie przytaknęli, a Piotrek poszedł po trunek. Paczka usiadła na jednym z koców i rozgadała się na dobre.
- Wycieńczyliście już coś? - Eryk spojrzał na kolegów pytająco, po chwili wlewając do ust sporą zawartość ciemnej butelki.
- Jest dużo na prawdę niezłych lasek - przyznał Piotrek, rozglądając się dyskretnie. - jakiś podryw?
Zaakcentował swoją wypowiedź klasycznym ruchem brwi.
- Mam lepszy pomysł - wyszczerzył się Nathan, dłonią przywołując kumpli do siebie.

&
- Nie?! - wypaliła rozbawiona Julia do koleżanek. - i co powiedziała?
- Że wszystko będzie dobrze - wymamrotała chichocząc zielonooka.
- Tak, a później stałyśmy tak przytulone przez chwilę - na to wspomnienie, na twarzy blondynki wymalowało się zadowolenie. Julia musiała przyznać że partnerka jej przyjaciółki jest naprawdę urodziwa. Blond włosy do łopatek, zakręcone w leciutkie loki, głębokie błękitne oczy, nienaganna sylwetka. Ubrana w letnią sukienkę w pastelowe kwiatki i skórzane sandałki w kolorze brąz. Ten strój dodawał jej delikatności.
- Ach, no ale wszystko dobrze się skończyło - Liz uśmiechnęła się szerzej i objęła blondynkę ramieniem.
Zielonooka ubrana w <klik> bardziej odważne kolory co bardzo jej pasowało, odkąd Julka pamięta ruda preferowała bardziej styl rockowy czy lata osiemdziesiąte.
- Liz zrób nam jeszcze jednego drinka! - szatynka uśmiechnęła się do przyjaciółki znacząco i podała jej dwa jednorazowe czerwone kubki.
***
- Gdzie jest Nathan? - zagadnęła ruda, omiatając ludzi wzrokiem.
- Ymmm, nie wiem- wzruszyła ramionami, była już po kilku drinkach nigdy nie miała mocnej głowy. Pociągnęła kolejny łyk alkoholu i roześmiała się, kiwając biodrami w rytm wygrywanej melodii.
- Przydałby nam się teraz... - Liz niemalże wyszeptała spoglądając w tłum bawiących się nastolatków.
*chwilę później.
- Jak on wygląda? - Oliwia spojrzała na już w niezbyt dobrym stanie szatynkę - Może pamiętasz jaką ma bluzę? Koszulkę? - westchnęła cicho podtrzymując dziewczynę na nogach, gdzie do cholery jest Lizka?!
***
Liz ruszyła w tłum szukać bruneta. Cholera no! Potrzebuję teraz go, pomyślała i w pewnej chwili zobaczyła chłopaka obściskującego się z jakąś niebrzydką dziewczyną.
- Nathan! - warknęła zielonooka. - chodź!
- Ale gdzie? co jest? - zdezorientowany chłopak zostawił nieznajomą i pospiesznym krokiem zrównał się z rudą. - Co jest? Powiesz mi?! - zirytował się łapiąc Liz za ramie.
- Julka nie czuje się najlepiej. - powiedziała już nieco spokojniej.
- Kurwa. - zaklął szpetnie, a Liz spojrzała na niego marszcząc brwi. - To moja wina.. - powiedział nie patrząc na dziewczynę. Ruda przyjrzała się koledze dokładniej nic nie rozumiejąc.
- Yhhh, bo - zaciął się wzdychając ciężko. - dziś, no .. niby wszystko jest dobrze, wiesz uśmiechamy się do siebie, ale ostatnio na prawdę mało rozmawiamy... - odwrócił głowę i spojrzał na Liz - nie ważne, chodźmy.
Dziewczyna nie skomentowała wypowiedzi przyjaciela, uznała że to ich sprawa, tylko nie widziała większego sensu w upijaniu się z takiego powodu, a może nie wiedziała wszystkiego?
- Kochanie - Nat złapał dziewczynę w biodrach. - wszystko w porządku?
Nastolatka pokiwała nieudolnie głową, opadając na kochanka. - Jedziemy do domu. - chłopak przewiesił szatynkę przez ramie.
- Oszalałeś?! - wypaliła ruda - w takim stanie?! co powiedzą jej rodzice?! Co pomyślą o Tobie?! O mnie?!
- To co mam robić?! -wzburzył się. 
- Chodźmy do mnie.. - Oliwia niepewnie spojrzała na chłopaka. Cholera, na prawdę był przystojny.
Brunet jedynie skinął głową - Prowadź - powiedział w sumie tak cicho jak by mówił sam do siebie.
*20 min później.
Blondynka sprawnym ruchem otworzyła drzwi domu. Zaraz po wejściu, pomieszczenie rozświetlił blask lamp przy ścianie. Niebieskooka od razu skierowała się na górę.
- Położymy ją w mojej sypialni. - oznajmiła po czym podążył za nią schodami.
Oliwia otworzyła drzwi sypialni, wpuszczając bruneta przodem. Sypialnia nie była mała z resztą jak cały ten dom. Nathan położył Julię na dużym łóżku i okrył śnieżnobiałą pościelą. Po czym ucałował ją w skroń, zaraz prostując się i pocierając twarz zmęczonymi dłońmi.
- Nieźle zabalowała. - powiedziała Oliwia już nie tak niewinnie jak zwykle. Nathan spojrzał na nią pytająco, co? co miała na myśli?
- Ktoś życzył sobie kawy? - niezręczną ciszę przerwał głos Liz, która nie wyczuła napięcia sytuacji. Podała filiżankę brunetowi i partnerce, po czym musnęła ją ustami w policzek.
- To co teraz?
- Impreza trwa.. - odezwała się blondynka. - to może, pójdziesz po nasze rzeczy. Niech ludzie się bawią a my już tu zostaniemy. - zwróciła się do kochanki z maślanymi oczkami.
***
Zeszli na dół, ruda od razu udała się spełnić prośbę Oliwii. Nathan oparł się o kanapę, patrząc wyczekująco na Blondynkę. Co ona knuje?
- No, to jesteśmy sami. - niebieskooka spojrzała na niego zalotnie. Nathan zmarszczy brwi, co ona wygaduje? Oliwia zbliżyła się do chłopaka i złapała za koszulkę. - mamy jakieś 20 minut. - wyszeptała przy tym prawie całując bruneta. Nathan wzdrygnął się niespokojnie, co się dzieje? - ooo, no wiem że masz ochotę - wymruczała przekrzywiając lekko głowę w bok i marszcząc delikatnie brwi. Chłopak próbował złapać oddech, czułe ciepło jej pocałunków na szyi. Stał bezradnie tracąc resztki rozsądku, cała reszta potoczyła się już sama....
_____________________________
podoba się? :>
jest tu ktoś :C
<3

czwartek, 28 marca 2013

Opowiadaniecz.17 : " Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć?"

Nathan i Julia.


Postanowiłam zrobić dziewczyną kanapki, Liz ostatnio dużo czasu spędza z Oliwią. Poznały się jak byłyśmy z Lizką na wakacjach, jaj rodzice są bardzo zamożni a mama miła. Cieszę się że dziewczynki się dogadują.
Udałam się na górę z talerzem kanapek, gdy weszłam do pokoju zdębiałam. Moja mała córeczka pochylona nad Oliwią, całowała.. całowały się namiętnie. Nie wierzyła własnym oczom, Liz pośpiesznie oderwała się od partnerki i ze strachem w oczach odskoczyła od łóżka, pocierając usta dłonią jakby chciała zetrzeć ślady pocałunku. Czuła się strasznie niezręcznie.. blondynka równie szybko doprowadziła się do porządku, siedziała wpatrując się w dywan ze spuszczoną głową. Jak mogły być takie nieostrożne - Liz przymknęła lekko powieki czuła jak ta cała beznadziejna sytuacja przyciska ją do muru. Mama odłożyła talerz na biurko, po czym oparła się o futrynę zakładając ręce na piersi. Liz trzymała się lewą ręką za przedramię bijąc się z myślami, Oliwia milczała wciąż wbijając wzrok jeszcze intensywniej w dywan. Trwali tak w ciszy aż w końcu mama odchrząknęła i postanowiła wytłumaczyć jakoś tą sytuację.
- Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? - Liz usłyszała, nieznany jej dotąd ton głosu matki skierowany do niej.
- M-mamo.. j-ja - nie mogła wydobyć z siebie najmniejszego dźwięku, tak bardzo nie chciała żeby TO co chciała powiedzieć mamie od dawna wyszło właśnie w tak okrutny sposób.
Mama westchnęła ciężko, spoglądając to na rudą to na Oliwię.
- Yhh, wiesz że mogłaś mi powiedzieć? - kobieta skierowała się do córki. - wiesz jak teraz się czuję?!
Liz poczuła łzy zbierające się pod powiekami, podciągnęła nosem. Wiem, pomyślała..
- Nie ufasz mi ? - starsza pani, spojrzała na córkę wyczekując odpowiedzi.
Ruda ukryła twarz w dłoniach.
- Przepraszam - po pokoju rozległ się cichy płacz.
Cała złość i zaskoczenie nagle gdzieś zniknęło, nie mogła karać córki za miłość. Podeszła ze łzami w oczach, zamykając Liz w szczelnym uścisku. Dziewczyna rozpłakała się jeszcze bardziej. Oliwia, podniosła wzrok na dwie kobiety i uśmiechnęła się blado. Pani Pardo odwróciła się w stronę jasnowłosej i gestem ręki zaprosiła do uścisku. Niebieskooka bez namysłu podbiegła i wtuliła się w kobiety.
- Dziewczęta, wszystko będzie dobrze. - potarła plecy córki pocieszająco.
- Nie jesteś zła? - wyszeptała jeszcze przez łzy ruda.
- Miłość nie wybiera - podsumowała starsza kobieta i pocałował Liz w czoło. - ale gust masz dobry. - zaśmiała się i pogładziła blondynkę żartobliwie po głowie.
___________________________________________
Krótki wiem. Przepraszam!
Obiecuję poprawę i więcej wrażeń :>

wtorek, 26 marca 2013

Opwieadaniecz16 :"Oh, jak dobrze że Cię mam"

jak pisałam wcześniej udało mi się coś wyczarować wyczarować. mam nadzieję że się spodoba.
proszę o komentarze i opinię :)
Miłego czytania <big smile>

_____________________________________

Nathan i Julia.

Czwartek, popołudnie
- Cześć, kochana! Powiedź mamy coś przynieść na ognisko? - zapytałam trzymając w prawej ręce długopis a w lewej telefon, pochylona nad białym biurkiem, gotowa do napisania czegokolwiek w notatniku.
- Hej, Julka. Mamy już napoje, zgrzewka Fanty, Coli, Pepsi - kto co woli. No jest oczywiście kiełbasa, są pianki.. - zamyśliła się - będziesz dzisiaj jeszcze w Biedronce, Tesco.. gdziekolwiek?
- Ymm.. pewnie, mogę się przejść. - wzruszyłam ramionami jakby dziewczyna o rudych lokach miała to zauważyć.
- Ok! To kupisz, herbatniki wybierz też jakieś chipsy najlepiej ze 3-4 paczki - wzięła głęboki oddech. - hm? kasę potem Ci oddam.
- Jasne. - powiedziałam energicznie. - I nie musisz! - wypaliłam już nieco głośniej. Przygryzłam lekko dolną wargę i odwróciłam się w stronę otwierających się drzwi, dobrze wiedziałam kogo w nich ujrzę. Do pokoju wolnym krokiem wszedł wysoki szatyn. Wiedziałam, zatryumfowałam w myślach uśmiechając się szeroko.
Chłopak pomachał mi delikatnie na powitanie, odwzajemniając uśmiech, po czym schował dłoń do jasnych rurkowatych spodni.
- To ja ubieram się i idę, chcę być gotowa! - ujęłam wzrokiem twarz Natiego. - zadzwonię później i obgadamy szczegóły.
- No dobrze, to do później. - Liz rozłączyła się. Odłożyłam telefon powoli na biurko i spojrzałam po raz kolejny tajemniczo na mojego księcia. Stał niewinnie przeglądając wzrokiem półki ze zdjęciami. Aż w końcu napotkał mój wzrok i się zarumienił.
- Heeeej - podeszłam do niego, łapiąc za jego słodki sweterek w paski.
- Cz-cześć - wymruczał widocznie zaskoczony. Przyciągnęłam go do siebie delikatnie, promyki letni-południowego słońca padały w prost na jego cudowne policzki i idealne zielone oczy. Przymknął jedno, pochylił się i złożył czuły pocałunek na moich ustachhttp://25.media.tumblr.com/1a41f551b03934b35c6e4eb194d9829d/tumblr_mjyanv1aMN1rist53o1_500.gif
- Mmmm.. - podciągnęłam kąciki ust ku górze. Nat wtulił się we mnie kładąc głowę na moim ramieniu, jednocześnie wyglądając przez duże balkonowe okno.
- Ładnie pachniesz - wyszeptał mi do ucha, powoli wracając do pozycji stojącej. Uśmiechną się.
- Taak? - zatrzepotałam teatralnie rzęsami, chichocząc cichutko.
- Ten zapach poznam wszędzie.. - wypowiedział swoim męskim lecz czułym głosem. - Twój zapach.. - ciągną, zniżając głos. Spojrzał mi głęboko w oczy i ujął w biodrach - Bo tak pachnie moje szczęście..
Ja zapomniałam o oddychaniu, a on uniósł mnie delikatnie, otoczyłam go udami w biodrach i mocno się przytuliłam. Łzy same zaczęły spływać po policzkach, a dokładnie jedna, łza szczęścia.

&

- No nie mogę! nie mogę się już doczekać..- lamentowała Liz kręcąc się po pokoju w tą i z powrotem.
Blondynka siedziała na łóżku wodząc wzrokiem za kochanką. Było ciepło, pierwsze dni lata, wspólnego lata.
- Spokojnie - zaśmiała się niebieskooka i sięgnęła palcami do szlufek spodni rudej i przyciągnęła ją delikatnie do siebie. - przecież wszystko jest już właściwie gotowe - ujęła jej biodra, nie spuszczając wzrok z jej pięknych zielonych oczu. - jutro w samo południe pójdziemy udekorować miejsce imprezy. - dokończył, zsunęła swoje dłonie w tylne kieszenie Liz.
- Oh, jak dobrze że Cię mam - wyszeptała Ruda, obierając ręce na barkach blondynki i mierzwiąc jej szyję.
Niebieskooka uśmiechnęła się tylko na to szeroko i słodko tak jak potrafiła. Oliwia położyła się wolno na pościel w delikatnej pastelowej odcieni różu z kolorowymi kwiatkami. Ruda usiadła na jej biodrach wciąż patrząc w oczy. Przejechała dłońmi po jej szyi, ramionach, brzuchu..
Liz pochyliła się i pocałowała blondynkę czule w usta, po chwili nie co zachłanniej aby zaraz wbić się namiętnie w jej idealne usta. Oliwia oddała pocałunek równie ochoczo.
Pochłonięte w pocałunku namiętności i pożądania, usłyszały otwierające się drzwi pokoju rudej.........
___________________________________
ops, ops zaczyna się coś dziać kochani :)
przypominam o opiniach!
Hasło : Jesteś? Zostaw po sobie ślad :>

Coś ode mnie.

Cześć kochani!

Jak widać pobawiłam się trochę wyglądem mojego bloga. Co wy na to? Ostatnio chorowałam, mimo to uczęszczałam do szkoły, dziś nie dałam już rady. No więc jestem tu jest 12:31. Przepraszam za moje zaniedbywanie i za to że zostawiam czasem opowiadanie na tak długo. Nie wiem czy zauważacie, ale teraz się staram i powoli powstaje nowa część w wersjach roboczych :) Tak że nowości już niebawem!
Na dzień dzisiejszy biorę się za rozdział, oraz rozmyślam nad tym żeby napisać kolejne opowiadanie gdy to już się skończy (kiedyś na pewno, no w końcu musi.). Liczę na wsparcie w komentarzach.
Chciałam jeszcze poinformować, jak zapewne zauważyliście, pojawiły się nowe "gadżety" a mianowicie -
gwiazdki - możecie ocenić opowiadanie na ile wam się podobało.
chcę więcej - klikacie, i wtedy wiem że wam zależy!
Dziękuję bardzo, miłego dnia!


można dodać do obserwacji, jaki i do znajomych.

 kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar.

wtorek, 19 marca 2013

Opowiadaniecz15. : "Chyba Ty, Cieszę się, Wiem że jest u Ciebie"

Nathan i Julia.

Summer Paradise 

Julia, Nati
Tak koło 12:00 wynurzyliśmy się z łóżka.. mogłabym leżeć tam cały dzień, a już na pewno po tym wszystkim. Po jakiejś części zdawało mi się że to wszystko zdarzyło się na prawdę..
- Kochanie zjesz coś? - zapytała z troską mama. Delikatnie kiwnęłam głową na "nie" schodząc niepewnie po schodach. Nathan szedł tuż za mną. Przez ciało przeszły mi dreszcze.. schody to główny sprawca w tym śnie. Chłopak czując mój strach ujął moją dłoń. Zwróciłam głowę w lewo i ujrzałam jego piękny uśmiech.
Uspokoił mnie. Postanowiłam usiąść na kanapie. Nat podążył w stronę kuchni.
- Jednak coś Ci przyniosę. - powiedział stanowczo nie odwracając się. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Tylko Ty jesteś w stanie zmusić ją do czegokolwiek - powiedziała mama z udawanym oburzeniem.
 Nathan zaśmiał się i spojrzał w moją stronę pytająco.
- Może być Tutti truskawkowe? - zapytał, sięgając w głąb lodówki.
- Ok.. - wydusiłam. Nie lubiłam jak mnie się do czegoś zmusza.. ale widocznie nie miałam innego wyjścia. 
Już po chwili stał nade mną z łyżeczką i jogurtem, szczerząc zęby.
- To nie jest śmieszne. Zmuszasz mnie, znęcasz się. -  powiedziałam z udawaną powagą, próbując ukryć uśmiech. Zmrużył te cudowne zielone oczy o długich rzęsach i wydukał.
- Chyba Ty.
Roześmialiśmy się. Mam tylko zerkała zza lady kuchennej na nas i na to jak dobrze czuję się przy nim nie zależnie od sytuacji.

&

Asia, Michał
http://25.media.tumblr.com/421276c4a6f1a48370f9c609bc8e390f/tumblr_mjp064hfSr1qh1i6ko1_500.gifWszystko układało się bardzo dobrze. Wakacje rozpoczęliśmy z wielkim rozpędem, od razu po zakończeniu roku pożegnaliśmy się z rodziną i przyjaciółmi i wybraliśmy na tydzień tylko we dwoje nad jezioro pod namioty! To miała być świetna przygoda, tylko ja i Asia razem przez tydzień odcięci od świata, zielona trawa, gorące słońce, jezioro, spokój, regeneracja.
 - Cieszę się - powiedziała cicho Asia, właściwie szepcząc. Siedzieliśmy w pociągu, wygodnie rozłożeni na siedzeniach, ona oparta głową o moje ramie. Sami w przedziale. O jak dobrze, pomyślałem.
- Mamy wszystko? - zapytałem nagle odwracając wzrok od widoku za szybą, głównie zieleni, drzew i takich tam.
- No ubrania, jedzenie - wymieniała, składając dłoń w małą piąstkę.
Uśmiechnąłem się, całując ją w czoło. Nie było się o co martwić. Ja ona. Cisza i wolny czas.

&

Liz
- Czeeeeeść! - wrzasnęłam do słuchawki, uradowana. Uśmiech nie schodził mi z twarzy już od tygodnia!
- Auć. Hej!
- Miśku, miśku, miśku! Chciałabym Ci kogoś przedstawić! I co powiesz na ognisko?! - zapytałam z wielkim entuzjazmem Juli. Tak, bo to właśnie do niej zadzwoniłam nie gadałyśmy od baaaardzo dawna! A jej zawdzięczam, wszystko! Moje szczęście!
- To jak?! - nie mogłam doczekać się odpowiedzi.
- Kiedy, kiedy?
- Nooo, jakoś wiesz co?! w sobotę - w końcu udało mi się jakoś wysłowić.
Głucha cisza. Po chwili Jula coś powiedziała do kogoś, wymienili parę zdań.
- OK! - usłyszałam uradowany głos. - ja też Ci coś powiem.
- To będzie "niespodzankowe ognisko"! - wyszczerzyłam się do słuchawki.
- To kto będzie? hę?
- No ja, Ty, NIESPODZIANKA, zaproś Natiego..
- Czemu nie zrobisz tego sama? - Julka zachichotała.
- Wiem, że jest u Ciebie! - zaśmiałam się. - Dobra, to do zobaczenia Pa!
- Pa!

&

Julia
Odłożyłam słuchawkę, rzuciłam się na łóżko wprost na ukochanego. Który aż głośno krzykną. Zaśmiałam się tylko i od razu przeszliśmy do namiętnego pocałunku. Zaczęły się wakacje piękniej nie mogło być. Dwa beztroskie miesiące w objęciach Nathana wśród znajomych, w dodatku zapowiadały rozpocząć się wielkim ogniskiem! Pomyślałam i oddałam się całkowicie pocałunku, niezmiernie szczęśliwa.
http://24.media.tumblr.com/348a5bdbec83cee48c3dd39affe3ad83/tumblr_mjx1imJWaQ1rlnd6go1_500.gif





Wszystko się ułożyło, Nathan miał Julię, Asia miała Michała, a Izabella Oliwkę.
Upragnione wakacje, słońce, w powietrzu miłość i pieszczoty. Siedemnaście lat wolna ręka, przyjaciele, wszystko czego tylko pragniesz, tak blisko...
_________________________________________
Ohajo ! Spełniam zachcianki ! - pisać w komach.
Jestę wróżkę :3

Dziękuję.
+podoba się? ;>
(znów sielanka *___*)
Dla Pana Niama Hayne !

sobota, 9 marca 2013

Opowiadaniecz14 : "Miałam okropny sen.."



Nathan i Julia.

Mama
Usłyszałam potworny krzyk, przebudziłam się i wybiegłam z pokoju za głosem. Dobiegał on z Julii pokoju. Prędko otworzyłam drzwi i wpadłam tam przestraszona, Julka raptownie podniosła się i rozpłakała.
- Co się stało kochanie?! - wypowiedziałam ledwie łapiąc oddech.
Objęłam drżącą nastolatkę ramieniem, jednocześnie zapalając lampkę na nocnym stoliku, chwyciłam różowawy, miękki już wyblaknięty kocyk z dzieciństwa Julki i okryłam ją. Drżącym głosem zaczęła powoli mówić, wtulona w kocyk i we mnie.
- Miałam okropny sen.. - mamrotała przez łzy. - Mamo! to było straszne, przeokropne!
- Rozumiem, kochanie, spokojnie - próbowałam ją uspokoić, była w szoku.
- Mamo..
- Proszę skarbię, chodźmy na dół.. - pociągnęłam ją delikatnie za rękę.
Skinęła tylko głową i maleńkimi krokami dotrzymywała mi tempa, na dole zrobiłam miętowej herbaty. Podałam jej jeszcze gorący zielony kubek. Ręce miał lodowate i była strasznie blada. Niezwlekający zapytałam:
- To co było w tym śnie?
- Śniło mi się że... - opowiadała dosyć długo i z wielkimi emocjami. Bardzo to przeżyła, nie potrafiłam  do końca i dogłębnie jej zrozumieć. Nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłam, to była pierwsza sytuacja w moim życiu w której nie wiedziałam co powiedzieć.
- obudziłam się z wrażeniem że to się dzieje naprawdę, tylko że ja się obudziłam! ... - zamilkła. Łzy pociekły jej po bladych policzkach -  nie chciałabym tego wszystkiego stracić, was, Nathana.. - mówiła przez łzy.
Rozpłakałam się razem z nią. Nie potrafiłam nic powiedzieć, gardło ściskał mi strach, jej sen tak na prawdę otworzył mi oczy, przecież w każdej chwili może się coś stać, w każdej! 

&
Następnego dnia, wszystko było jak za mgłą. Nathan już przed dziesiątą rano znalazł się u mnie w domu.
Z nim zawsze wszystko jest łatwiejsze, znów poczułam się bezpiecznie. Pierwsze co zrobiłam na jego widok znów się rozpłakałam, tym razem ze szczęścia i szybko wtuliłam się w mojego ukochanego.
Po tym śnie gdzie on wciąż płakał i był przerażony to był piękny widok. 
 Nie wiedział do końca o co chodzi..
Wystarczył sygnał, jeden sms a on już był przy mnie, obok i przytulał, pocieszał nawet nie musiał znać całej historii/przyczyny mojego smutku, zmartwienia, łez. 
Byliśmy parą mimo to zachowaliśmy te piękne przyjacielskie relacje.. czy już mówiłam jaka byłam szczęśliwa? 

Po opowiedzeniu tego co się stało, i wypłakaniu się na jego ramieniu po raz setny, resztę przedpołudnia spędziliśmy w łóżku po prostu ciesząc się swoją obecnością, mocno wtuleni w siebie nic nie mówiąc leżeliśmy. Słysząc swoje oddechy i bijące serca, rozkoszowaliśmy się tą chwilą. 
Tak bardzo byłam szczęśliwa że mogłam Go mieć... Na zawsze bo nigdy nie wiesz ile Twoje "zawsze" może trwać...

_______________________________________________________
Dziękuję wszystkim czytelnikom! <3

poniedziałek, 25 lutego 2013

Opowiadaniecz.13 : "Dobrze wiemy kim była Julia Adwords."

Nathan i Julia. 

Change Your Life *__* 


Dni płyną, my wraz z nimi. Moje życie, biedniejsze nie o jedną osobę. Pozostało puste, samo, bez emocji.
Już nawet nie wiem co czuję. Nic. Nie chcę wiedzieć co się dzieje. Leżę, czuję jej zapach.. wspominam.
Dotyk, oddech, bicie serca. Gdzie jesteś?
 &

-Trzeba żyć dalej - słyszę głosy ludzi. Wiem - myślę - ale jak? Ktoś puka...
Proszę.
-Nat.. - mama zmartwiona weszła do pokoju z kubkiem herbaty.- mam dla Ciebie, herbatę?
-Dzięki. - mój bezbarwny głos widocznie przeszył ją na wylot.. Postarałem się podnieść.
Podała mi kubek, usiadła obok..
-Wiesz co chcę Ci powiedzieć? - zaczęła.
-Że jestem facetem, że powinienem wspierać jej rodziny, i dawać innym siłę jak też sobię. Mamo.. - łzy napłynęły mi do oczu.- już nie potrafię.
-Tak kochanie.- spojrzałem na nią pytająco..- rozumiem.
Przytuliła mnie. Pamiętaj masz, nas - wyszeptała.
-I nie martw się, czas nie będzie czekał.- ujęła wzrokiem moje przekrwione oczy.- nie ważne co się stanie. Nie ważne co zrobisz. Wspieram Cię. Tylko proszę nie zostawiaj nas..
Bała się? Bała się że odejdę, że popełnię samobójstwo? Z jednej strony nie musiałem.. już nie żyłem.
Wiem, że nie zranię osób które kocham. Choćby nie wiem jak miały być źle.
-Obiecuję.

Wrzesień. 

-Witam was, ponownie w szkole! Mam nadzieje że wypoczęliście przez te dwa leniwe miesiące.
*śmiech*
Dyrektor mówi dalej.
-Jak pewnie większość was wie.. co się stało w te wakacje, a jeśli nie? Dostałem pozwolenie od rodziców na opowiedzenie tej historii.
"Dobrze wiemy kim była Julia Adwords. Widział ją ktoś dzisiaj? *młodzież rozgląda się po trybunach.*
Nie. I nie zobaczycie. Ta dziewczynka, chodziła do 2ZSZ w naszej szkole. W te wakacje, wykryto u niej białaczkę. Niestety za późno. W jeden straszny wieczór szczęśliwe życie jej i jej rodziny obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Julia, zmarła mając zaledwie 17 lat. Nic nie wskazywało na to że jest chora. Prawdopodobnie, choroba właśnie tego wieczoru się nasiliła. Niefortunny upadek, do tego się jeszcze przyczynił. Cała rodzina jest pogrążona w niezmiernej żałobie. Okażmy skruchę i współczucie dla tych ludzi ciszą."

&

Uczniowie, słuchali jak nigdy dotąd. Historia dogłębnie ich poruszyła. To nie tylko dzięki dyrektorowi który tak emocjonalnie potrafi opowiadać.. Cisza, słychać ciche oddechy. Przecież tak na prawdę mogło to się stać każdemu z nas - myśli krążą po głowie. Poczucie strachu i obaw nie do opisania..
Dyrektor :
-Rodzina Adwords'ów dziękuję bardzo, za ten gest. To nie tylko to co możemy zrobić w tym kierunku.
(na sale wniesiono wielki plakat.) To jest ogłoszenie! Żebyście nie zapomnieli kontrolować swojego zdrowia.
Możecie się czuć dobrze, ale był na to żywy dowód iż rzeczywistość może być  na prawdę inna!

___________________
Proszę o komentarze, to bardzo ważne..


środa, 20 lutego 2013

Opowiadaniecz.12 : "Dzień pogrzebu."

Nathan i Julia.

Minęło już dobre pół godziny, siedzę na krześle.. czekam. Denerwuje się. Panią Anią zajęły się pielęgniarki. 
Siedzę i czekam, na wiadomość. Co się dzieje z Julią? Ujrzałem lekarza zmierzającego w moją stronę..
Strach rósł w moich oczach.. Lekarz podszedł blisko, tak ze poczułem jego pot mieszający się z męskimi perfumami. Złapał moją dłoń. Spojrzał mi głęboko w oczy i pokiwał głową...
Upuściłem jego rękę, opadłem na kolanu.. Złapałem się za kark, nie potrafiłem w to uwierzyć. Skryłem twarz w dłoniach.. To nie może być prawda! Czułem ból i ścisk w gardle. Nie mogę sobie tego wyobrazić.
Jak? Jak będzie wyglądało moje życie bez niej ?! Moje myśli wrzeszczały! Chciały się wydostać..
Łzy spływały po moich policzka tak szybko, jak szybko straciłem wszystko..

~Dzień pogrzebu.

Słońce chowa się za dużymi, szarymi, smutnymi chmurami. Tłum ludzie. Słychać płacz, szlochanie, podciąganie nosem.. ktoś nie wyciszył dźwięku w telefonie. Dźwięk sms-a , nic mnie nie obchodzi.
stoję wpatrzony w trumnę, która zjeżdża w dół, a w niej całe moje szczęście. Daleko i głęboko pod ziemię.
Nigdy już jej nie odzyskam. To koniec. Jestem w kompletnej rozsypce. Dlaczego tak nagle?! Dlaczego opuściłaś mnie akurat teraz? Kiedy wszystko szło tak dobrze..

____________
będzie więcej jeśli będę miała czas (może.)

komentujcie.
Karolina!

Twitter :)
Facebook.
Photoblog.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Opowiadaniecz.12 : "Co się dzieje?!"

Nathan i Julia.

..Lekarz stanął w drzwiach sali z kartą pacjenta w dłoniach. Dało się poznać po nim był lekko poddenerwowany i jednocześnie zmartwiony. Odchrząkną, mama nerwowo się odwróciła na krześle w stronę mężczyzny w drzwiach.
-Mogę prosić Panią? - spojrzał mamie boleśnie w oczy.
Przerażona kobieta, podniosła się i wyszła..
-Jak się czujesz? - moją uwagę zwrócił wysoki brunet. 
-Do-dobrze - uśmiechnęłam się. - A ty?
Chłopak roześmiał się, tak słodko jak robił to zawsze. Po chwili spoważniał.
-Martwię się. To nie ja leżę, na łóżku szpitalnym.. w dodatku nago. - uśmiechną się grymaśnie. 
Spojrzałam po sobie. Tak, byłam przykryta tylko cienką pościelą.
-To nie moja sprawka -  szybko dodał. - to lekarze.. yy robili badania. 
Ponownie obdarowałam go słabym uśmiechem.. Nie czułam się najlepiej, lecz nie chciałam dać po sobie tego poznać.
Nagle usłyszałam szlochanie mamy. Ujrzałam za szybą jej twarz skrytą w zmęczonych dłoniach. Płakała. 
Lekarz odchodząc, spojrzał mi w oczy i zrobił bolesną minę. Coś mnie tąpnęło.. poczułam się jeszcze gorzej.
*z perspektywy Nathana.*
~Kilka minut później.

-Co się dzieje?!
Mama Juli wbiegła do sali, słysząc mój przerażony głos.. - Co się dzieje?!! - krzyczałem.
Pani Ania ponownie się rozpłakała. Przez łzy, coś mówiła lecz nic nie zrozumiałem.
"Co mam robić" - myślałem.- Ona mdleje jest coraz bledsza!"
-Juuulka! - wrzeszczałem - Juliaaaa!
Nagle wbiegli lekarze. Z jakąś aparaturą. Lekarz coś krzyczał, chyba do pielęgniarki.
Nagle Pani Ania zemdlała. Ojciec Juli starał się ją ocucić. Wyprowadził ją na korytarz.
Wszystko działo się tak szybko, jak przez mgłę. Jakbym był w śnie.. w najgorszym koszmarze.
Lekarze, potrząsali i podawali w kółko coś Julii, ona się nie budziła. Słyszałem wolne bicie jej serca przez jedną z maszyn. Czułem, wyczuwałem coś złego. Bałem się nie chciałem tego czuć. W pewnym momencie, ktoś ujął moją dłoń. To była ona, moja ukochana. Delikatnie musnęła moją dłoń, prawej ręki. Poczułem czyjeś palce na moim ramieniu, pielęgniarka? Co ona robi? Dlaczego mnie wyprowadza?
Stałem na korytarzu. Pan Szymon starał się, uspokoić żonę. Krzyczała coś w rodzaju "to moja jedyna córka". Spojrzałem na twarz Pana Szymona. Była bolesna.. co się dzieje nikt mi nic nie powiedział...
________________________
To chyba jedne, z ostatnich części opowiadań.
kończę z pisaniem.

pisz w komentarzach, co uważasz o opowiadaniu. I czy zostać tu..

niedziela, 17 lutego 2013

Opowieadaniecz.11 : "Co się stał?"

Nathan i Julia.

Just One Last Time.

Przebudziłam się w środku nocy, ze strachem w oczach. Obejrzałam się po pokoju, skrzyżowałam ręce i potarłam ramiona, drżącymi dłoniami. - uuf to tylko sen. wymamrotałam, mimo wszystko przerażonym głosem.  Bałam się. Zwykle gdy mi się coś śniło.. coś strasznego. Spełniało się. Spróbowałam znów zasnąć. 
Jednak nic z tego. Wstałam, na chwiejących się nogach, podążałam do schodów. Postawiłam stopę na stopniu. I.. poczułam jak lecę. Nic więcej nie pamiętam. Gdzieś przez mgłę słyszałam, płacz mamy i jak nigdy dotąd, przejęty i wystraszony głos taty. Co się stało? Dlaczego latam? 
Ocknęłam się na szpitalnym łóżku. Ujrzałam przed sobą, mamę z opuchniętymi oczami od łez, Nathana miał różowe policzki, trzymał moją dłoń. Mama głaskała mnie po ramieniu. Iskierka maleńkiego szczęścia błysła w jej oczach gdy na nią spojrzałam.
- Córeczko!
Zamrugałam pospiesznie kilka razy. - ma-maa-mamo?  cięż mi było wydobyć z siebie co kol wiek.
Mama wtuliła głowę w moje ramie i pocałowała mnie w czoło. Jednocześnie zostawiając miłe uczucie ciepła na moim ciele.
- Julia - Nathan uniósł głowę i uśmiechną się niepewnie.
Obdarzyłam go wolno malującą się na twarzy cichą radością.
- Co się stało? - zapytałam, zaciekawiona bandażem na obwiniętym wkoło głowy i podłączoną kroplówką.
- Spadłaś ze schodów. - oznajmiła mama spuszczając głowę.
- Tak, spadłaś. Straciłaś przytomność, rozbiłaś sobie troszeczkę czoło.. - wytłumaczył chłopak, zatroskanym głosem. - Twoja mama do mnie zadzwoniła, przyjechałem od razu. - wzrokiem wskazał spodenki od piżamy.
Westchnęłam.. i uśmiechnęłam się do nich próbując zrozumieć jak to mogło się stać..
Przyszedł lekarz. To co powiedział, zmieniło moje życie! Wywróciło je do góry nogami.....
_______________________________
Pisać dalej ?
i jak?

proszę o komentarze. :)



piątek, 8 lutego 2013

Opowiedanie cz10: "Feel this moment.."

Nathan i Julia

Dziewczyny kończyły śniadanie.
-Ładnie dziś wyglądasz.. - rzuciła Oliwka zerkając na koleżankę.
Liz poczuła wielki rumieniec spływający na jej policzki. Podniosła wzrok z nad naleśników.
-Dziękuję ty również.
Dziewczyna poczuła że Oliwka przygląda się jej badawczo, zachichotała.
-Coś nie ta? - uniosła zabawnie brwi.
Oliwka roześmiała się delikatnie i przejechała delikatnie dłonią po jej policzku. Siedziały już na przeciw siebie.
-Nie tylko.. - przerwała, spuszczając wzrok. - słodkie piegi.
Znów się zaśmiała, Liz tak że. Nagle Oliwia pochyliła się i pocałowała namiętnie dziewczyna. Przez chwile liz czuła, radość, zaskoczenie i strach jednocześnie, lecz w tym wszystkim kryło się szczęście. Odwzajemniła pocałunek. Całowały się tak przez chwilę.. Oliwka odsunęła się delikatnie i spojrzała rozpromienionej koleżance głęboko w oczy.
-Zostań dłużej..- zagryzła wargi, niepewnie mówiąc dalej - Moi rodzice wyjechali na cały weekend. Proszę.
Liz nic nie mówiąc pokiwała delikatnie głową. Oliwia złapała Liz za rękę i zaprowadziła do salonu.
Usiadły na dużej, białej, skórzanej kanapie zajmującej większą część pomieszczenia.
Dziewczyna włączyła kanał muzyczny i ułożyła głowę na kolanach Liz. Niewinnie oglądały przeróżne teledyski i słuchały muzyki gdy nagle Oliwia podniosła się i usiadła na prost Liz. Zaciekawiona dziewczyna spojrzała na koleżankę, uśmiechnęła się i z powrotem zwróciła wzrok na telewizor, po chwili poczuła oddech i ciepło ciała Oliwi na swoim ciele. Dziewczyna odgarnęła jej rude, długie loki i złożyła kilka czułych pocałunków na jej szyi oraz ramieniu. Liz odwróciła głowę niepewnie w stronę koleżanki.
Pocałunki. Ciepło ciała drugiej osoby, dotyk. Dreszcze, podekscytowanie i namiętność obracały się w powietrzu. Liz opadła na plecy, dziewczyna tuż za nią wciąż ją całując. Jest pięknie pomyślała ruda przesuwając palcami po odkrytych częściach pleców Oliwii. Złapała za koniec koszulki i podsunęła ją w górę, Oliwia uniosła ręce, pozwalając ściągnąć sobie koszulkę. Już w samej górnej części bielizny osunęła się w dół i delikatnie zaczęła rozpinać guziki od szortów dziewczyny.
Liz uśmiechnęła się spoglądając na partnerkę, która zabierała się do ściągnięcia szortów z jej pupy.
Sięgnęła po koc leżący tuż za jej głową i okryła siebie i Oliwię. 
_____________________________________
Dziękuję.
Poświęcony dziewczyną :)

piątek, 18 stycznia 2013

Opowiedanie cz.9:"Give Me Love.."

Nathan i Julia.

Ed Sheeran - Give Me Love..

Wstała z łóżka, było ok. jedenastej. Spojrzała w lustro ujrzała dość wysoką, szczupłą siedemnastolatkę z pięknymi, długimi, ognisto rudymi lokami. Uśmiechnęła się delikatnie.. nie miała siły na większy gest. Mimo wszystko była szczęśliwa. Założyła na siebie miętową koszulę bez rękawków, czarne krótkie spodenki i buty na obcasie. Wychodząc z domu ze słuchawkami w uszach nie wypowiedziała ani jednego słowa do mamy krzątającej się po kuchni z dużym kubkiem czarnej kawy.
- Liz ! - zawołała mama, podążając za córką w delikatnie różowym szlafroku. - Gdzie idziesz? A śniadanie?
Dziewczyna dużo nie myśląc wyjęła słuchawkę z prawego ucha, odwróciła się na pięcie w stronę mamy i rzuciła:
- Wychodzę. - wzruszyła ramionami - nie jestem głodna.
Uśmiechnęła się tajemniczo i pośpiesznie wyszła. Matka z widocznie malującym się na jej twarzy zaskoczeniem stała w holu i patrzyła na zamknięte frontowe drzwi.
Nastolatka zbiegła po 3 schodkach, wyszła z podwórka, wyjęła telefon z kieszeni szortów wzrokiem ujęła godzinę, 11:08, napisała sms-a "będę za 15 min :*" i ruszyła drogą wzdłuż szeregu kolorowych domków.
Już po dziesięciu minutach stała przed ciemno zieloną bramką prowadzącą do dużego białego domu.
Wzięła głęboki oddech i nacisnęła domofon.
- Tak? - głos  w domofonie okazała się przyjazny i znajomy.
- Oliwka? To ja Liz - dziewczyna uśmiechnęła się do domofonu.
- Wchodź, wchodź !
Bramka się otworzyła a Liz wkroczyła na ścieżkę wyłożoną kamieniami. szybkim  krokiem wspięła się po białych schodkach, drzwi się otworzyły a Liz prawie zemdlała, dziewczyna stała w drzwiach z białym pieskiem Chi Chu i patrzyła na nią dużymi niebieskimi oczami.
- Pikuś, przywitaj się z Liz - Oliwia wysunęła psa w stronę dziewczyny a ten ją polizał po policzku.
Liz odzyskała głos i zachichotała, ujęła zwierzątko w pasie i przytuliła do siebie.
- Lubi mnie. - odsunęła pieska od ramion i spojrzała mu w brązowe oczka. 
- Wydaje mi się że tak - potwierdził Oliwia. - To jak ? Wchodzisz czy tak stoimy ? - szybko dodała.
Dziewczyna przekroczyła próg domu i ujrzała po lewej stronie ogromne lustro, dom był jasny i bardzo przestrzenny. Elegancko wyposażony z dużą ilością nowoczesnych urządzeń. 
- Coś do picia, może śniadanie?
- A co jesz ? - zaciekawiła się Liz.
- Naleśniki, chcesz?
Liz usiadła przy barku w kuchni. Dziewczyna podała jej widelec i zabrały się do jedzenia wielkich naleśników z bitą śmietaną i polewą czekoladową.


***
- Bułki, pomidor i kwaśna śmietana. - wymieniała Julia.
Nathan sięgnął po dorodnego czerwonego pomidora i włożył go do zielonego koszyczka.
- Idziemy do mnie po zakupach? - zaproponował.
Julka zaczerwieniła się delikatnie wspominając ostatnią sytuację. Uśmiechnę się figlarnie.
- Pewnie. - dusiła dziki śmiech w sobie. - czemu nie.
I parsknęła śmiechem, Nathan uczynił to samo.
- Tym razem bez przypału co? - śmiali się dalej.
Chłopak wziął koszyk od Juli i ruszył do kasy, Jula zatrzymała się przed półką z magazynami.
Wybrała jeden i doszła do Natiego.
- Jeszcze to. - położyła gazetę na blat i wyjęła portfel.
Zapłacili i wyszli ze sklepu, Nathan niósł zakupy a Julię pochłaniała lektura. Kartkując kolorowe strony znalazła coś co zwróciło jej uwagę. "Homoseksualizm coraz bardziej popularny w Polsce!"
Od razu pomyślała o przyjaciółce po czym pośpiesznie zamknęła gazetę. Wsunęła ją do reklamówki.
- A może tak, wybierzemy się na weekend gdzieś.. - mówił. - może pojedziemy nad jezioro ? Jest coraz cieplej, niedługo lato. Wiesz chcę spędzić z Tobą jak najwięcej czasu - wyszczerzył zęby.
- Tak.. - wymamrotała - tak, to eee dobry pomysł.
Była zamroczona myślami o przyjaciółce, nie miała już z nią kontaktu od dwóch tygodni. 
Nat musnął ją w policzek ustami, złapał za rękę i poprowadził w stronę domu.