Translate

piątek, 29 marca 2013

Opowiadaniecz.18 : " No to jesteśmy sami "

Nathan i Julia.

5SOS - Heartbreak Girl.

    Dobiegała godzina 17:00, Julia udała się do łazienki. Postanowiła wziąć długą kąpiel, miała czas, a bardzo chciała złapać chwilę na przemyślenia. Ostatnio dręczyły ją myśli związane ze snem. Śmierć, takie niby zwykłe słowo a wzbudzało w siedemnastolatce tyle emocji wiążących się ze strachem. W dodatku już nie raz słyszała że sny czasem chcą coś przekazać, czy to mogła być prawda? Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz na tą myśl. Zanurzyła się w ciepłej wodzie aż po brodę, odchyliła głowę opierając się o wanne. Głęboki oddech.. przecież wszystko jest na prawdę dobrze, pomyślała. No co mogło pójść nie tak?
   Wynurzyła się z wanny po 30 min. stanęła przed lustrem i spojrzała na siebie krzywiąc się. Nigdy nie narzekała na swoje ciało ale ostatnio oprócz w-f (jeszcze przed wakacjami), nie była aktywna jeśli chodzi o sport. Po weekendzie biorę się za bieganie - zarządziła w myślach po czym wciągnęła na siebie strój, który wcześniej wybrała  , umalowała się delikatnie - jak zawsze i udała się na dół do kuchni.
    Tam nie ujrzała nikogo innego jak jej kochanka z uśmiechem od ucha do ucha, jak zwykle idealny i nieskazitelnie elegancki. Westchnęła lekko, przyspieszając kroku. Uśmiechnęła się kącikami ust zawieszając ręce na barkach chłopaka.
- Wyglądasz ślicznie - musną Julię czule w policzek.
- Nie tak jak Ty - uśmiechnęła się szerzej, tym samym ukazując rząd białych zębów.
    Nathan właśnie sięgną po kubek aby upić ostatni łyk kawy. Julia pakowała zakupy, które zrobili dzień wcześniej, spojrzała na chłopaka obdarzając go słodkim uśmiechem. Brunet odwzajemnił gest ale widać było że coś ukrywa? Włożył naczynie do zmywarki. Dziewczyna przeniosła wzrok na zegarek 18:15 odczytała.
- Zbieramy się? - Nati, jakby czytając jej w myślach przejął reklamówkę i ruszył w stronę holu.

&
Dojechali na wskazane miejsce przez Liz. Musieli przyznać że ruda się postarała.
Na drzewach zawisły kolorowe balony i lampki, niektóre owalne inne prostokątne.Wokół miejsca na ognisko rozłożone były koce, pomiędzy nimi jak i gdzieniegdzie na ziemi wspomniane już oświetlenie.
Serpentyny porozwieszane wśród gałęzi, te wszystkie ozdoby i blask lampek nadawał temu miejscu  niesamowitej atmosfery, romantycznie a zarazem w sam raz na wygłupy z przyjaciółmi i małą imprezę. Lecz impreza z minuty na minute nie zdawała się być już taka mała, ludzi przybywało.. Nathan i Julia poszli wypakować rzeczy, które ze sobą mieli. W miejscu gdzie stał już dość obszernie wystawiony stół było kilka osób, kołyszących się w rytm muzyki i podjadający przysmaki co jakiś czas.
- Ej! - chłopak usłyszał za plecami i się odwrócił. - No siema!
To był Eryk i reszta kumpli z dawnej szkoły, musiał przyznać ucieszył się na ich widok.
- Stary gdzie się podziewałeś? - Damian przytulił chłopaka przyjacielsko klepiąc po plecach.
- Wiesz, szkoła - mruknął od niechcenia, zaraz zmieniając temat - a co u Was? kupę lat - zaśmiał się.
Chłopcy wzruszyli ramionami.
- Jakoś leci - Piotrek machną zbywając ręką - to co po piwie?
Wszyscy zgodnie przytaknęli, a Piotrek poszedł po trunek. Paczka usiadła na jednym z koców i rozgadała się na dobre.
- Wycieńczyliście już coś? - Eryk spojrzał na kolegów pytająco, po chwili wlewając do ust sporą zawartość ciemnej butelki.
- Jest dużo na prawdę niezłych lasek - przyznał Piotrek, rozglądając się dyskretnie. - jakiś podryw?
Zaakcentował swoją wypowiedź klasycznym ruchem brwi.
- Mam lepszy pomysł - wyszczerzył się Nathan, dłonią przywołując kumpli do siebie.

&
- Nie?! - wypaliła rozbawiona Julia do koleżanek. - i co powiedziała?
- Że wszystko będzie dobrze - wymamrotała chichocząc zielonooka.
- Tak, a później stałyśmy tak przytulone przez chwilę - na to wspomnienie, na twarzy blondynki wymalowało się zadowolenie. Julia musiała przyznać że partnerka jej przyjaciółki jest naprawdę urodziwa. Blond włosy do łopatek, zakręcone w leciutkie loki, głębokie błękitne oczy, nienaganna sylwetka. Ubrana w letnią sukienkę w pastelowe kwiatki i skórzane sandałki w kolorze brąz. Ten strój dodawał jej delikatności.
- Ach, no ale wszystko dobrze się skończyło - Liz uśmiechnęła się szerzej i objęła blondynkę ramieniem.
Zielonooka ubrana w <klik> bardziej odważne kolory co bardzo jej pasowało, odkąd Julka pamięta ruda preferowała bardziej styl rockowy czy lata osiemdziesiąte.
- Liz zrób nam jeszcze jednego drinka! - szatynka uśmiechnęła się do przyjaciółki znacząco i podała jej dwa jednorazowe czerwone kubki.
***
- Gdzie jest Nathan? - zagadnęła ruda, omiatając ludzi wzrokiem.
- Ymmm, nie wiem- wzruszyła ramionami, była już po kilku drinkach nigdy nie miała mocnej głowy. Pociągnęła kolejny łyk alkoholu i roześmiała się, kiwając biodrami w rytm wygrywanej melodii.
- Przydałby nam się teraz... - Liz niemalże wyszeptała spoglądając w tłum bawiących się nastolatków.
*chwilę później.
- Jak on wygląda? - Oliwia spojrzała na już w niezbyt dobrym stanie szatynkę - Może pamiętasz jaką ma bluzę? Koszulkę? - westchnęła cicho podtrzymując dziewczynę na nogach, gdzie do cholery jest Lizka?!
***
Liz ruszyła w tłum szukać bruneta. Cholera no! Potrzebuję teraz go, pomyślała i w pewnej chwili zobaczyła chłopaka obściskującego się z jakąś niebrzydką dziewczyną.
- Nathan! - warknęła zielonooka. - chodź!
- Ale gdzie? co jest? - zdezorientowany chłopak zostawił nieznajomą i pospiesznym krokiem zrównał się z rudą. - Co jest? Powiesz mi?! - zirytował się łapiąc Liz za ramie.
- Julka nie czuje się najlepiej. - powiedziała już nieco spokojniej.
- Kurwa. - zaklął szpetnie, a Liz spojrzała na niego marszcząc brwi. - To moja wina.. - powiedział nie patrząc na dziewczynę. Ruda przyjrzała się koledze dokładniej nic nie rozumiejąc.
- Yhhh, bo - zaciął się wzdychając ciężko. - dziś, no .. niby wszystko jest dobrze, wiesz uśmiechamy się do siebie, ale ostatnio na prawdę mało rozmawiamy... - odwrócił głowę i spojrzał na Liz - nie ważne, chodźmy.
Dziewczyna nie skomentowała wypowiedzi przyjaciela, uznała że to ich sprawa, tylko nie widziała większego sensu w upijaniu się z takiego powodu, a może nie wiedziała wszystkiego?
- Kochanie - Nat złapał dziewczynę w biodrach. - wszystko w porządku?
Nastolatka pokiwała nieudolnie głową, opadając na kochanka. - Jedziemy do domu. - chłopak przewiesił szatynkę przez ramie.
- Oszalałeś?! - wypaliła ruda - w takim stanie?! co powiedzą jej rodzice?! Co pomyślą o Tobie?! O mnie?!
- To co mam robić?! -wzburzył się. 
- Chodźmy do mnie.. - Oliwia niepewnie spojrzała na chłopaka. Cholera, na prawdę był przystojny.
Brunet jedynie skinął głową - Prowadź - powiedział w sumie tak cicho jak by mówił sam do siebie.
*20 min później.
Blondynka sprawnym ruchem otworzyła drzwi domu. Zaraz po wejściu, pomieszczenie rozświetlił blask lamp przy ścianie. Niebieskooka od razu skierowała się na górę.
- Położymy ją w mojej sypialni. - oznajmiła po czym podążył za nią schodami.
Oliwia otworzyła drzwi sypialni, wpuszczając bruneta przodem. Sypialnia nie była mała z resztą jak cały ten dom. Nathan położył Julię na dużym łóżku i okrył śnieżnobiałą pościelą. Po czym ucałował ją w skroń, zaraz prostując się i pocierając twarz zmęczonymi dłońmi.
- Nieźle zabalowała. - powiedziała Oliwia już nie tak niewinnie jak zwykle. Nathan spojrzał na nią pytająco, co? co miała na myśli?
- Ktoś życzył sobie kawy? - niezręczną ciszę przerwał głos Liz, która nie wyczuła napięcia sytuacji. Podała filiżankę brunetowi i partnerce, po czym musnęła ją ustami w policzek.
- To co teraz?
- Impreza trwa.. - odezwała się blondynka. - to może, pójdziesz po nasze rzeczy. Niech ludzie się bawią a my już tu zostaniemy. - zwróciła się do kochanki z maślanymi oczkami.
***
Zeszli na dół, ruda od razu udała się spełnić prośbę Oliwii. Nathan oparł się o kanapę, patrząc wyczekująco na Blondynkę. Co ona knuje?
- No, to jesteśmy sami. - niebieskooka spojrzała na niego zalotnie. Nathan zmarszczy brwi, co ona wygaduje? Oliwia zbliżyła się do chłopaka i złapała za koszulkę. - mamy jakieś 20 minut. - wyszeptała przy tym prawie całując bruneta. Nathan wzdrygnął się niespokojnie, co się dzieje? - ooo, no wiem że masz ochotę - wymruczała przekrzywiając lekko głowę w bok i marszcząc delikatnie brwi. Chłopak próbował złapać oddech, czułe ciepło jej pocałunków na szyi. Stał bezradnie tracąc resztki rozsądku, cała reszta potoczyła się już sama....
_____________________________
podoba się? :>
jest tu ktoś :C
<3

czwartek, 28 marca 2013

Opowiadaniecz.17 : " Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć?"

Nathan i Julia.


Postanowiłam zrobić dziewczyną kanapki, Liz ostatnio dużo czasu spędza z Oliwią. Poznały się jak byłyśmy z Lizką na wakacjach, jaj rodzice są bardzo zamożni a mama miła. Cieszę się że dziewczynki się dogadują.
Udałam się na górę z talerzem kanapek, gdy weszłam do pokoju zdębiałam. Moja mała córeczka pochylona nad Oliwią, całowała.. całowały się namiętnie. Nie wierzyła własnym oczom, Liz pośpiesznie oderwała się od partnerki i ze strachem w oczach odskoczyła od łóżka, pocierając usta dłonią jakby chciała zetrzeć ślady pocałunku. Czuła się strasznie niezręcznie.. blondynka równie szybko doprowadziła się do porządku, siedziała wpatrując się w dywan ze spuszczoną głową. Jak mogły być takie nieostrożne - Liz przymknęła lekko powieki czuła jak ta cała beznadziejna sytuacja przyciska ją do muru. Mama odłożyła talerz na biurko, po czym oparła się o futrynę zakładając ręce na piersi. Liz trzymała się lewą ręką za przedramię bijąc się z myślami, Oliwia milczała wciąż wbijając wzrok jeszcze intensywniej w dywan. Trwali tak w ciszy aż w końcu mama odchrząknęła i postanowiła wytłumaczyć jakoś tą sytuację.
- Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? - Liz usłyszała, nieznany jej dotąd ton głosu matki skierowany do niej.
- M-mamo.. j-ja - nie mogła wydobyć z siebie najmniejszego dźwięku, tak bardzo nie chciała żeby TO co chciała powiedzieć mamie od dawna wyszło właśnie w tak okrutny sposób.
Mama westchnęła ciężko, spoglądając to na rudą to na Oliwię.
- Yhh, wiesz że mogłaś mi powiedzieć? - kobieta skierowała się do córki. - wiesz jak teraz się czuję?!
Liz poczuła łzy zbierające się pod powiekami, podciągnęła nosem. Wiem, pomyślała..
- Nie ufasz mi ? - starsza pani, spojrzała na córkę wyczekując odpowiedzi.
Ruda ukryła twarz w dłoniach.
- Przepraszam - po pokoju rozległ się cichy płacz.
Cała złość i zaskoczenie nagle gdzieś zniknęło, nie mogła karać córki za miłość. Podeszła ze łzami w oczach, zamykając Liz w szczelnym uścisku. Dziewczyna rozpłakała się jeszcze bardziej. Oliwia, podniosła wzrok na dwie kobiety i uśmiechnęła się blado. Pani Pardo odwróciła się w stronę jasnowłosej i gestem ręki zaprosiła do uścisku. Niebieskooka bez namysłu podbiegła i wtuliła się w kobiety.
- Dziewczęta, wszystko będzie dobrze. - potarła plecy córki pocieszająco.
- Nie jesteś zła? - wyszeptała jeszcze przez łzy ruda.
- Miłość nie wybiera - podsumowała starsza kobieta i pocałował Liz w czoło. - ale gust masz dobry. - zaśmiała się i pogładziła blondynkę żartobliwie po głowie.
___________________________________________
Krótki wiem. Przepraszam!
Obiecuję poprawę i więcej wrażeń :>

wtorek, 26 marca 2013

Opwieadaniecz16 :"Oh, jak dobrze że Cię mam"

jak pisałam wcześniej udało mi się coś wyczarować wyczarować. mam nadzieję że się spodoba.
proszę o komentarze i opinię :)
Miłego czytania <big smile>

_____________________________________

Nathan i Julia.

Czwartek, popołudnie
- Cześć, kochana! Powiedź mamy coś przynieść na ognisko? - zapytałam trzymając w prawej ręce długopis a w lewej telefon, pochylona nad białym biurkiem, gotowa do napisania czegokolwiek w notatniku.
- Hej, Julka. Mamy już napoje, zgrzewka Fanty, Coli, Pepsi - kto co woli. No jest oczywiście kiełbasa, są pianki.. - zamyśliła się - będziesz dzisiaj jeszcze w Biedronce, Tesco.. gdziekolwiek?
- Ymm.. pewnie, mogę się przejść. - wzruszyłam ramionami jakby dziewczyna o rudych lokach miała to zauważyć.
- Ok! To kupisz, herbatniki wybierz też jakieś chipsy najlepiej ze 3-4 paczki - wzięła głęboki oddech. - hm? kasę potem Ci oddam.
- Jasne. - powiedziałam energicznie. - I nie musisz! - wypaliłam już nieco głośniej. Przygryzłam lekko dolną wargę i odwróciłam się w stronę otwierających się drzwi, dobrze wiedziałam kogo w nich ujrzę. Do pokoju wolnym krokiem wszedł wysoki szatyn. Wiedziałam, zatryumfowałam w myślach uśmiechając się szeroko.
Chłopak pomachał mi delikatnie na powitanie, odwzajemniając uśmiech, po czym schował dłoń do jasnych rurkowatych spodni.
- To ja ubieram się i idę, chcę być gotowa! - ujęłam wzrokiem twarz Natiego. - zadzwonię później i obgadamy szczegóły.
- No dobrze, to do później. - Liz rozłączyła się. Odłożyłam telefon powoli na biurko i spojrzałam po raz kolejny tajemniczo na mojego księcia. Stał niewinnie przeglądając wzrokiem półki ze zdjęciami. Aż w końcu napotkał mój wzrok i się zarumienił.
- Heeeej - podeszłam do niego, łapiąc za jego słodki sweterek w paski.
- Cz-cześć - wymruczał widocznie zaskoczony. Przyciągnęłam go do siebie delikatnie, promyki letni-południowego słońca padały w prost na jego cudowne policzki i idealne zielone oczy. Przymknął jedno, pochylił się i złożył czuły pocałunek na moich ustachhttp://25.media.tumblr.com/1a41f551b03934b35c6e4eb194d9829d/tumblr_mjyanv1aMN1rist53o1_500.gif
- Mmmm.. - podciągnęłam kąciki ust ku górze. Nat wtulił się we mnie kładąc głowę na moim ramieniu, jednocześnie wyglądając przez duże balkonowe okno.
- Ładnie pachniesz - wyszeptał mi do ucha, powoli wracając do pozycji stojącej. Uśmiechną się.
- Taak? - zatrzepotałam teatralnie rzęsami, chichocząc cichutko.
- Ten zapach poznam wszędzie.. - wypowiedział swoim męskim lecz czułym głosem. - Twój zapach.. - ciągną, zniżając głos. Spojrzał mi głęboko w oczy i ujął w biodrach - Bo tak pachnie moje szczęście..
Ja zapomniałam o oddychaniu, a on uniósł mnie delikatnie, otoczyłam go udami w biodrach i mocno się przytuliłam. Łzy same zaczęły spływać po policzkach, a dokładnie jedna, łza szczęścia.

&

- No nie mogę! nie mogę się już doczekać..- lamentowała Liz kręcąc się po pokoju w tą i z powrotem.
Blondynka siedziała na łóżku wodząc wzrokiem za kochanką. Było ciepło, pierwsze dni lata, wspólnego lata.
- Spokojnie - zaśmiała się niebieskooka i sięgnęła palcami do szlufek spodni rudej i przyciągnęła ją delikatnie do siebie. - przecież wszystko jest już właściwie gotowe - ujęła jej biodra, nie spuszczając wzrok z jej pięknych zielonych oczu. - jutro w samo południe pójdziemy udekorować miejsce imprezy. - dokończył, zsunęła swoje dłonie w tylne kieszenie Liz.
- Oh, jak dobrze że Cię mam - wyszeptała Ruda, obierając ręce na barkach blondynki i mierzwiąc jej szyję.
Niebieskooka uśmiechnęła się tylko na to szeroko i słodko tak jak potrafiła. Oliwia położyła się wolno na pościel w delikatnej pastelowej odcieni różu z kolorowymi kwiatkami. Ruda usiadła na jej biodrach wciąż patrząc w oczy. Przejechała dłońmi po jej szyi, ramionach, brzuchu..
Liz pochyliła się i pocałowała blondynkę czule w usta, po chwili nie co zachłanniej aby zaraz wbić się namiętnie w jej idealne usta. Oliwia oddała pocałunek równie ochoczo.
Pochłonięte w pocałunku namiętności i pożądania, usłyszały otwierające się drzwi pokoju rudej.........
___________________________________
ops, ops zaczyna się coś dziać kochani :)
przypominam o opiniach!
Hasło : Jesteś? Zostaw po sobie ślad :>

Coś ode mnie.

Cześć kochani!

Jak widać pobawiłam się trochę wyglądem mojego bloga. Co wy na to? Ostatnio chorowałam, mimo to uczęszczałam do szkoły, dziś nie dałam już rady. No więc jestem tu jest 12:31. Przepraszam za moje zaniedbywanie i za to że zostawiam czasem opowiadanie na tak długo. Nie wiem czy zauważacie, ale teraz się staram i powoli powstaje nowa część w wersjach roboczych :) Tak że nowości już niebawem!
Na dzień dzisiejszy biorę się za rozdział, oraz rozmyślam nad tym żeby napisać kolejne opowiadanie gdy to już się skończy (kiedyś na pewno, no w końcu musi.). Liczę na wsparcie w komentarzach.
Chciałam jeszcze poinformować, jak zapewne zauważyliście, pojawiły się nowe "gadżety" a mianowicie -
gwiazdki - możecie ocenić opowiadanie na ile wam się podobało.
chcę więcej - klikacie, i wtedy wiem że wam zależy!
Dziękuję bardzo, miłego dnia!


można dodać do obserwacji, jaki i do znajomych.

 kliknij aby zobaczyć pełny rozmiar.

wtorek, 19 marca 2013

Opowiadaniecz15. : "Chyba Ty, Cieszę się, Wiem że jest u Ciebie"

Nathan i Julia.

Summer Paradise 

Julia, Nati
Tak koło 12:00 wynurzyliśmy się z łóżka.. mogłabym leżeć tam cały dzień, a już na pewno po tym wszystkim. Po jakiejś części zdawało mi się że to wszystko zdarzyło się na prawdę..
- Kochanie zjesz coś? - zapytała z troską mama. Delikatnie kiwnęłam głową na "nie" schodząc niepewnie po schodach. Nathan szedł tuż za mną. Przez ciało przeszły mi dreszcze.. schody to główny sprawca w tym śnie. Chłopak czując mój strach ujął moją dłoń. Zwróciłam głowę w lewo i ujrzałam jego piękny uśmiech.
Uspokoił mnie. Postanowiłam usiąść na kanapie. Nat podążył w stronę kuchni.
- Jednak coś Ci przyniosę. - powiedział stanowczo nie odwracając się. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Tylko Ty jesteś w stanie zmusić ją do czegokolwiek - powiedziała mama z udawanym oburzeniem.
 Nathan zaśmiał się i spojrzał w moją stronę pytająco.
- Może być Tutti truskawkowe? - zapytał, sięgając w głąb lodówki.
- Ok.. - wydusiłam. Nie lubiłam jak mnie się do czegoś zmusza.. ale widocznie nie miałam innego wyjścia. 
Już po chwili stał nade mną z łyżeczką i jogurtem, szczerząc zęby.
- To nie jest śmieszne. Zmuszasz mnie, znęcasz się. -  powiedziałam z udawaną powagą, próbując ukryć uśmiech. Zmrużył te cudowne zielone oczy o długich rzęsach i wydukał.
- Chyba Ty.
Roześmialiśmy się. Mam tylko zerkała zza lady kuchennej na nas i na to jak dobrze czuję się przy nim nie zależnie od sytuacji.

&

Asia, Michał
http://25.media.tumblr.com/421276c4a6f1a48370f9c609bc8e390f/tumblr_mjp064hfSr1qh1i6ko1_500.gifWszystko układało się bardzo dobrze. Wakacje rozpoczęliśmy z wielkim rozpędem, od razu po zakończeniu roku pożegnaliśmy się z rodziną i przyjaciółmi i wybraliśmy na tydzień tylko we dwoje nad jezioro pod namioty! To miała być świetna przygoda, tylko ja i Asia razem przez tydzień odcięci od świata, zielona trawa, gorące słońce, jezioro, spokój, regeneracja.
 - Cieszę się - powiedziała cicho Asia, właściwie szepcząc. Siedzieliśmy w pociągu, wygodnie rozłożeni na siedzeniach, ona oparta głową o moje ramie. Sami w przedziale. O jak dobrze, pomyślałem.
- Mamy wszystko? - zapytałem nagle odwracając wzrok od widoku za szybą, głównie zieleni, drzew i takich tam.
- No ubrania, jedzenie - wymieniała, składając dłoń w małą piąstkę.
Uśmiechnąłem się, całując ją w czoło. Nie było się o co martwić. Ja ona. Cisza i wolny czas.

&

Liz
- Czeeeeeść! - wrzasnęłam do słuchawki, uradowana. Uśmiech nie schodził mi z twarzy już od tygodnia!
- Auć. Hej!
- Miśku, miśku, miśku! Chciałabym Ci kogoś przedstawić! I co powiesz na ognisko?! - zapytałam z wielkim entuzjazmem Juli. Tak, bo to właśnie do niej zadzwoniłam nie gadałyśmy od baaaardzo dawna! A jej zawdzięczam, wszystko! Moje szczęście!
- To jak?! - nie mogłam doczekać się odpowiedzi.
- Kiedy, kiedy?
- Nooo, jakoś wiesz co?! w sobotę - w końcu udało mi się jakoś wysłowić.
Głucha cisza. Po chwili Jula coś powiedziała do kogoś, wymienili parę zdań.
- OK! - usłyszałam uradowany głos. - ja też Ci coś powiem.
- To będzie "niespodzankowe ognisko"! - wyszczerzyłam się do słuchawki.
- To kto będzie? hę?
- No ja, Ty, NIESPODZIANKA, zaproś Natiego..
- Czemu nie zrobisz tego sama? - Julka zachichotała.
- Wiem, że jest u Ciebie! - zaśmiałam się. - Dobra, to do zobaczenia Pa!
- Pa!

&

Julia
Odłożyłam słuchawkę, rzuciłam się na łóżko wprost na ukochanego. Który aż głośno krzykną. Zaśmiałam się tylko i od razu przeszliśmy do namiętnego pocałunku. Zaczęły się wakacje piękniej nie mogło być. Dwa beztroskie miesiące w objęciach Nathana wśród znajomych, w dodatku zapowiadały rozpocząć się wielkim ogniskiem! Pomyślałam i oddałam się całkowicie pocałunku, niezmiernie szczęśliwa.
http://24.media.tumblr.com/348a5bdbec83cee48c3dd39affe3ad83/tumblr_mjx1imJWaQ1rlnd6go1_500.gif





Wszystko się ułożyło, Nathan miał Julię, Asia miała Michała, a Izabella Oliwkę.
Upragnione wakacje, słońce, w powietrzu miłość i pieszczoty. Siedemnaście lat wolna ręka, przyjaciele, wszystko czego tylko pragniesz, tak blisko...
_________________________________________
Ohajo ! Spełniam zachcianki ! - pisać w komach.
Jestę wróżkę :3

Dziękuję.
+podoba się? ;>
(znów sielanka *___*)
Dla Pana Niama Hayne !

sobota, 9 marca 2013

Opowiadaniecz14 : "Miałam okropny sen.."



Nathan i Julia.

Mama
Usłyszałam potworny krzyk, przebudziłam się i wybiegłam z pokoju za głosem. Dobiegał on z Julii pokoju. Prędko otworzyłam drzwi i wpadłam tam przestraszona, Julka raptownie podniosła się i rozpłakała.
- Co się stało kochanie?! - wypowiedziałam ledwie łapiąc oddech.
Objęłam drżącą nastolatkę ramieniem, jednocześnie zapalając lampkę na nocnym stoliku, chwyciłam różowawy, miękki już wyblaknięty kocyk z dzieciństwa Julki i okryłam ją. Drżącym głosem zaczęła powoli mówić, wtulona w kocyk i we mnie.
- Miałam okropny sen.. - mamrotała przez łzy. - Mamo! to było straszne, przeokropne!
- Rozumiem, kochanie, spokojnie - próbowałam ją uspokoić, była w szoku.
- Mamo..
- Proszę skarbię, chodźmy na dół.. - pociągnęłam ją delikatnie za rękę.
Skinęła tylko głową i maleńkimi krokami dotrzymywała mi tempa, na dole zrobiłam miętowej herbaty. Podałam jej jeszcze gorący zielony kubek. Ręce miał lodowate i była strasznie blada. Niezwlekający zapytałam:
- To co było w tym śnie?
- Śniło mi się że... - opowiadała dosyć długo i z wielkimi emocjami. Bardzo to przeżyła, nie potrafiłam  do końca i dogłębnie jej zrozumieć. Nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłam, to była pierwsza sytuacja w moim życiu w której nie wiedziałam co powiedzieć.
- obudziłam się z wrażeniem że to się dzieje naprawdę, tylko że ja się obudziłam! ... - zamilkła. Łzy pociekły jej po bladych policzkach -  nie chciałabym tego wszystkiego stracić, was, Nathana.. - mówiła przez łzy.
Rozpłakałam się razem z nią. Nie potrafiłam nic powiedzieć, gardło ściskał mi strach, jej sen tak na prawdę otworzył mi oczy, przecież w każdej chwili może się coś stać, w każdej! 

&
Następnego dnia, wszystko było jak za mgłą. Nathan już przed dziesiątą rano znalazł się u mnie w domu.
Z nim zawsze wszystko jest łatwiejsze, znów poczułam się bezpiecznie. Pierwsze co zrobiłam na jego widok znów się rozpłakałam, tym razem ze szczęścia i szybko wtuliłam się w mojego ukochanego.
Po tym śnie gdzie on wciąż płakał i był przerażony to był piękny widok. 
 Nie wiedział do końca o co chodzi..
Wystarczył sygnał, jeden sms a on już był przy mnie, obok i przytulał, pocieszał nawet nie musiał znać całej historii/przyczyny mojego smutku, zmartwienia, łez. 
Byliśmy parą mimo to zachowaliśmy te piękne przyjacielskie relacje.. czy już mówiłam jaka byłam szczęśliwa? 

Po opowiedzeniu tego co się stało, i wypłakaniu się na jego ramieniu po raz setny, resztę przedpołudnia spędziliśmy w łóżku po prostu ciesząc się swoją obecnością, mocno wtuleni w siebie nic nie mówiąc leżeliśmy. Słysząc swoje oddechy i bijące serca, rozkoszowaliśmy się tą chwilą. 
Tak bardzo byłam szczęśliwa że mogłam Go mieć... Na zawsze bo nigdy nie wiesz ile Twoje "zawsze" może trwać...

_______________________________________________________
Dziękuję wszystkim czytelnikom! <3