Translate

niedziela, 2 grudnia 2012

Obowiadanie cz.1 : "No raczej nie inaczej"

 Nathan I Julia

  Była nudna i mokra grudniowa niedziela, siedziałam w domu owinięta w koc z kubkiem gorącej czekolady w dłoniach. W telewizji leciał jakiś denny kabaret, a ja nawet na nim nie mogłam się skupić. Rozpraszały mnie myśli o tym, jak to będzie kiedy pójdę w poniedziałek do szkoły, no jak? Skoro nie ma już mnie i jego, nie ma już nic, nie ma już nas. Kim był on? To wysoki, jasny brunet z zielonkawymi oczami, często chodził w rurkach i śmiesznych koszulkach z kolorowymi nadrukami i napisami, miał wyczucie stylu i poczucie humoru rozbawiał mnie do łez. Kim był dla mnie? był moim najlepszym przyjacielem, okej wiem oczekiwaliście na coś więcej, ale na prawdę byliśmy najlepszymi przyjaciółmi na świecie! Znaliśmy się od pieluchy nawet urodziliśmy się w tym samym roku i miesiącu on 16 Maja a ja 20. I tak przez te 16 lat byliśmy nierozłączni. Aż do dziś. Do Końca tego roku szkolnego. Kiedy Nathan wybrał kierunek i szkołę do której poszedł.. i zostawił mnie tu. Ze względu na kilometry do wybranej szkoły musiał zamieszkać u cioci w Poznaniu mnie zostawił... zostawił mnie samą jak palec tu w Warszawie. Oczywiście pisaliśmy i rozmawialiśmy, dość często ale to już nie to samo. Ja zostałam w ZSZ ponieważ akurat w tym roku rodzicom nie bardzo się wiodło. Tata odszedł  z pracy po konflikcie z szefem. A mama zarabiając niewiele ponad dwa tysiące, nie wystarczyłoby. Owszem, mieliśmy uskładane tz. zaskórniaki ale to dla mnie i dla moich dwóch braci na studia. Woleliśmy ich nie ruszać. Pewnie zapytacie dlaczego dopiero w grudniu dopadł mnie smutek po "starcie przyjaciela".
To ja wam powiem że, Nie dopiero teraz.. to tak się ciągnie od września. A boje się chodzić do tej szkoły ponieważ, bez niego to już nie to samo. Jestem nieśmiałą osobą, a przy nim czułam się bezpieczna i silna mimo że w rzeczywistości byłam szarą myszką. Teraz codziennie snuje się po korytarzach jak cień bez celu, już nie jest tak kolorowo. Moje koleżanki są teraz w innych klasach rzadko się widujemy.  Tęsknię za tamtymi latami.

***
"Cześć Nathan!
Jak u was? Bo u nas dość dobrze, tata wciąż szuka pracy, a mama haruje jak wół. Igor i Sebastian.. wiesz jak to oni. Nie da się opisać. Tęsknię bardzo za Tobą, mam nadzieję że na święta się zobaczymy.
Całuję Julia."

"Witaj Julio!
Szkoła jest świetna, wszystko w porządku. Spokojnie maleńka wszystko będzie dobrze, na pewno się zobaczymy, innej opcji nie ma !
Tęsknię Nati."
 Tak wyglądały nasze rozmowy. Choć nie zawsze mieliśmy na to czas, zdarza nam się też rozmawiać przez telefon. Ale dzięki moim kochanym rodzicom, tylko przez domowy. Tak, moi rodzice są przeciwni telefonom komórkowym jak to oni twierdzą "Lasują nam mózgi" dobrze ze nic nie mają do internetu i komputerów uf!

 -Juliaaaaa! Telefon - zawołał mój młodszy brat Sebastian - chodź tu szybko! Nathan dzwoni!
A ponieważ byłą 9 rano w weekend, jeszcze spałam. Ale we śnie usłyszałam właśnie Sebastiana i szybko się obudziłam.
-Już idę - wywrzeszczałam, zdezorientowana wyskakując z łóżka i narzucając na siebie błękitny szlafrok.
Zbiegłam po schodach jak antylopa  -  no można tak powiedzieć. I dorwałam słuchawkę :
-Nathan?! - krzyknęłam do telefonu.
Głos po drugiej stronie zaczął się śmiać głośno. Po chwili zrozumiałam jak musiałam śmiesznie brzmieć, sama zaczęłam się śmiać :
-hahahhah, żebyś Ty siebie słyszała hahahha. - bąkał przez śmiech.
-bardzo śmieszne hahahah -  nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-To kiedy się widzimy ? - zapytała już poważniejszym głosem po chwili wytchnienia.
-Kiedy? - zapytałam z zdezorientowana i zaraz wytłumaczyłam - na na święta.
-Tak późno? -  zapytał smutno, a jednocześnie coś podejrzanego kryło się w jego głosie.
-chyba że przyjedziesz wcześniej... - zamilkłam i zaczęłam myśleć.
Słyszałam cichutkie chichotanie chłopaka i nagle mnie oświeciło.
-Chwila! - krzyknęłam, on zamilkł - czy Ty, cz Ty jesteś w Warszawie ?!!
-No raczej, nie inaczej - powiedział dumnie i znów zachichotał.
-Nie wieże ! Taaak, taaak ! - krzyczałam.
-Spokojnie, to co widzimy się o ?  - zapytał.
- Zaraz, nie. Za pół godziny, dobrze? - ustaliłam - w naszym parku! - dodałam, odłożyłam w pośpiechu słuchawkę i pobiegłam po ubrania do pokoju, po czym wzięłam szybką kąpiel, rozczesałam włosy :
Spryskałam się perfumami, które dostałam od niego na tam tegoroczne święta i wyszłam z domu krzycząc swój ulubiony tekst do rodziców.
-Idę się spotkać z Natim ! - i trzasnęłam drzwiami. 
Jak tylko znalazłam się na podwórku zaczęłam piszczeć ze szczęścia a potem z wielką radością otworzyłam furtkę i poszłam w kierunku centrum.

____________________
taki tam, początek mej pracy xd
to może jutro uda mi się napisać ciąg dalszy. 
Cześć! 
Pati

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz