Nathan i Julia.
Postanowiłam zrobić dziewczyną kanapki, Liz ostatnio dużo czasu spędza z Oliwią. Poznały się jak byłyśmy z Lizką na wakacjach, jaj rodzice są bardzo zamożni a mama miła. Cieszę się że dziewczynki się dogadują.
Udałam się na górę z talerzem kanapek, gdy weszłam do pokoju zdębiałam. Moja mała córeczka pochylona nad Oliwią, całowała.. całowały się namiętnie. Nie wierzyła własnym oczom, Liz pośpiesznie oderwała się od partnerki i ze strachem w oczach odskoczyła od łóżka, pocierając usta dłonią jakby chciała zetrzeć ślady pocałunku. Czuła się strasznie niezręcznie.. blondynka równie szybko doprowadziła się do porządku, siedziała wpatrując się w dywan ze spuszczoną głową. Jak mogły być takie nieostrożne - Liz przymknęła lekko powieki czuła jak ta cała beznadziejna sytuacja przyciska ją do muru. Mama odłożyła talerz na biurko, po czym oparła się o futrynę zakładając ręce na piersi. Liz trzymała się lewą ręką za przedramię bijąc się z myślami, Oliwia milczała wciąż wbijając wzrok jeszcze intensywniej w dywan. Trwali tak w ciszy aż w końcu mama odchrząknęła i postanowiła wytłumaczyć jakoś tą sytuację.
- Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć? - Liz usłyszała, nieznany jej dotąd ton głosu matki skierowany do niej.
- M-mamo.. j-ja - nie mogła wydobyć z siebie najmniejszego dźwięku, tak bardzo nie chciała żeby TO co chciała powiedzieć mamie od dawna wyszło właśnie w tak okrutny sposób.
Mama westchnęła ciężko, spoglądając to na rudą to na Oliwię.
- Yhh, wiesz że mogłaś mi powiedzieć? - kobieta skierowała się do córki. - wiesz jak teraz się czuję?!
Liz poczuła łzy zbierające się pod powiekami, podciągnęła nosem. Wiem, pomyślała..
- Nie ufasz mi ? - starsza pani, spojrzała na córkę wyczekując odpowiedzi.
Ruda ukryła twarz w dłoniach.
- Przepraszam - po pokoju rozległ się cichy płacz.
Cała złość i zaskoczenie nagle gdzieś zniknęło, nie mogła karać córki za miłość. Podeszła ze łzami w oczach, zamykając Liz w szczelnym uścisku. Dziewczyna rozpłakała się jeszcze bardziej. Oliwia, podniosła wzrok na dwie kobiety i uśmiechnęła się blado. Pani Pardo odwróciła się w stronę jasnowłosej i gestem ręki zaprosiła do uścisku. Niebieskooka bez namysłu podbiegła i wtuliła się w kobiety.
- Dziewczęta, wszystko będzie dobrze. - potarła plecy córki pocieszająco.
- Nie jesteś zła? - wyszeptała jeszcze przez łzy ruda.
- Miłość nie wybiera - podsumowała starsza kobieta i pocałował Liz w czoło. - ale gust masz dobry. - zaśmiała się i pogładziła blondynkę żartobliwie po głowie.
___________________________________________
Krótki wiem. Przepraszam!
Obiecuję poprawę i więcej wrażeń :>
Krótki wiem. Przepraszam!
Obiecuję poprawę i więcej wrażeń :>
Więcej chce zawsze, więc kliknąłem, ale zmylił mnie nagłówek "Nathan i Julia" a tu nagle jednak poświęciłaś rozdział Oliwii i Liz - niemniej uważam to za udany fragment :)
OdpowiedzUsuńWojtek Niam Hayne