Translate

piątek, 28 grudnia 2012

Opowiadanie cz.8 : "dlaczego mi nic nie powiedziała?!"

Nathan i Julia.

niech sobie leci.
- No nie wierzę..
- Dlaczego ? - zapytał próbując rozpędzić karuzele.
- Że to już tyle trwa.. no wiesz - popatrzyłam na niego znacząco, po czym się roześmiał.
- W co tu nie wierzyć ?
- To już 2 miesiące. Nikt nic nie wie, nikt się nie domyśla to...
- Cudowne? - wtrącił.
- Też. ale trochę dziwnie nie uważasz?
- Przypominam że to ty chciałaś "się nami nacieszyć" - zeskoczył z krzesełka i podszedł do mnie. - wiesz że w każdej chwili mogłaś i MOŻESZ powiedzieć o tym każdemu?
- Tak wiem. - speszyłam się lekko. - taaaak mi dobrze. - szybko urwałam temat i przytuliłam się do jego klatki piersiowej.
Oczywiście że pamiętałam o tym że tylko z mojej woli się "ukrywamy" ale właściwie nie robiliśmy nic żeby to ukryć, ale też nic w związku z tym żeby to opublikować. Zaczęłam się zastanawiać czy słowa mojego starszego brata nie zaczynają się sprawdzać. "Kobiety nigdy nie wiedzą czego chcą" może tak jest naprawdę? Nie jestem zdecydowana, jedyne co wiem to to że kocham Nathana i chcę z nim być. Tego jestem pewna. Chciałabym być stanowcza jednocześnie zwariowana. Trochę poszaleć.. zwykle jestem (jak ja to określam) dziwna to znaczy : leniwa, poważna i jestem realistką chociaż zdarza mi się być optymistką ale to tylko w wakacje i może przy Natim.

*kolejny dzień*
Mam ferie zimowe a śniegu brak. Przebudziły mnie promyki słońca, wpadające przez okno złapałam za telefon ustalając godzinę 9:03 - o matko .. - pomyślałam, opierając się na łokciach i rozglądając się po pokoju. Sięgnęłam po laptopa, usiadłam po turecku i zaczęłam przeglądać Facebook-ową tablicę..
robiłam to bezmyślnie do puki coś nie przyciągnęło mojej uwagi.
"Izabella Pardo zmieniła swój status na w związku"
Zrobiłam wielkie oczy i otworzyłam szeroko usta - dlaczego mi nic nie powiedziała?! - powiedziałam cicho, właściwie do laptopa. Po chwili gdy zrozumiałam jak głupio muszę wyglądać zatkałam usta dłonią. Moje otępienie przerwał telefon.
- Hallo?
- Cześć, obudziłem ? - głos w słuchawce brzmiał ciepło i spokojnie.
- Niee, nie spałam już. Co robisz? - kontynuowałam przeglądanie tablicy. - jak spałeś?
- Aa, właśnie wychodzę.. tata chce żebym mu w czymś pomógł. - westchnął. - korzystając z okazji że poszedł po coś tam - zwinął. - zadzwoniłem, jak słyszysz nie bardzo się wyspałem. A jak z Tobą?
- Brzmi ciekawie, te więzy ojca i syna - zachichotałam. - spoko, siedzę w piżamie i czekam na cud.
- Hahaha, ta jaki?
- Aż mnie olśni co mogę robić tak wcześnie.. - zagryzłam dolną wargę.
- Ubieraj się i wpadaj do mnie, już wiem co muszę zrobić.. - powiedział z gasnącym entuzjazmem.
- To co będziemy robić ?
- Myć auto? co ty na to?
- Nie jest za zimno ?!! - zerknęłam w stronę okna.
- Niee, jest ciepło na prawdę.. jak na zimę - zapewnił - to jak? wpadasz?
- Zaraz będę - uśmiechnęłam się sama do siebie, rozłączając.



*30 min później*
- Hej ! - zawołałam otwierając furtkę.
Nathan pomachał, podeszłam pocałował mnie w policzek  po czym cisnął we mnie mokrą dużą, żółtą gąbkom.
- Eeeej ! - wrzasnęłam. - to moja ulubiona bokserka!
Umoczyłam gąbkę w wiadrze pełnym piany i wycisnęłam ją nad jego głową. Byłam ubrana w: http://www.photoblog.pl/xvogue/119301698/5.html
Tumblr_mflys3fxoo1qd3478o1_500_large
Odwrócił się na pięcie złapał mnie za biodra uniósł i wrzucił na mokrą maskę samochodu.
Jego prawa ręka obok mojej głowy lewa trzymała mnie w pasie, moja prawa noga zgięta w kolanie druga opierająca się o zderzak.



Nagle usłyszeliśmy głośne chrząknięcie jego taty.. Nathan szybko odskoczył ode mnie  a ja zsunęłam się z maski na pupę. Nati niepewnie się zaśmiał, podał mi rękę i pociągną do góry.
- Cześć, tato - powiedział szczerząc się. - co tam?
- Dzień dobry. - spuściłam wzrok skrępowana.
- Cześć, wam.. cześć - uśmiechnął się. Po chwili dziwnie zachichotał odwrócił się i machając ręką zawołał - nie przeszkadzajcie sobie.
Odszedł chichocząc, chłopak odwrócił się do mnie złapał w biodrach spojrzał na moją lekko zarumienioną twarz, uśmiechną się.
- Fajnie co? - nachylił się delikatnie i dotknął swoim czołem mojego.
Roześmiałam się cicho zarzuciłam ręce na jego szyję i musnęłam go w usta.

___________
przepraszam, nudne.. padła mi wena.

/~P.

wtorek, 11 grudnia 2012

Opowiadanie cz.7 : "Udało się.."

Nathan i Julia.

Poszliśmy na spacer. Była dopiero dziesiąta rano, ale było dość ciepło...
- Wyspałeś się?
- Tak. Macie całkiem wygodną kanapę - zaśmiał się.
- Śmieszne - popchnęłam go w prawo.
- Bardzo - zrobił to samo w lewą stronę.
Stanęłam. Odszedł kawałek, rozbiegłam się i rzuciłam mu na plecy. Zaczął biec trzymając mnie za uda, wbiegł w środek parku i zaczął się kręcić.
- Nathan, kurde niedobrze mi!
- Oj tam, oj tam! - usłyszałam i po chwili już leżałam w śniegu. Nade mną  znalazła się jego twarz,pocałował mnie i uciekł.
Ganialiśmy się, tarzaliśmy w śniegu i rzucaliśmy śnieżkami jak małe dzieci.

***

- Cześć Liz! - zawołała jej mama wchodząc do domu z zakupami. 
- Hej mamo.
- Czego szukasz? - mama zainteresowała się namiętnym przewracaniem kartek książki telefonicznej.
- Szczęścia, mamo... - uniosła głowę i się uśmiechnęła.
Liz podeszła do niej po chwili i zaczęła pomagać myć warzywa.
- Co na śniadanie?
- Myślałam o warzywach smażonych na patelni z ryżem, co Ty na to?  - mama podała jej mokrego pomidora.
- Okej... - zapadła chwila ciszy, było słychać tylko płynącą wodę z kranu. - Mamo... a czy Ty uważasz że to wolny kraj ?
- No pewnie! - odpowiedziała ze zdziwioną miną mama.
- I że można kochać kogo się chce? - Liz ciągnęła.
- Hmm, tak - powiedziała i po chwili dodała. - Płeć, wiek czy wzrost nie powinien ograniczać miłości.
Dziewczyna się uśmiechnęła, miała dobre stosunki z matką, nie okłamywała jej i ufały sobie. Liz próbowała przygotować swoją mamę do nowiny...
- Mamo?... - ciągnęła, z nadzieją że uda jej się jakoś nastawić mamę.- Mamo.., a co jeśli ktoś bliski był by homoseksualistą?
- No nic. Trzeba by było to zaakceptować. Nie byłoby innego wyjścia.
- To wolałabyś nie? A zaakceptowałabyś gdy to by było konieczne? - dociekała. - Czy chciałabyś "wyleczyć'' taką osobę, tak?!
- Kochanie, posłuchaj... to nie tak. Zależy kto to by był...
- Tak?! I co by ludzie gadali?! - wybuchnęła dziewczyna.
- Nie, po prostu nie miałam raczej wcześniej o tym zdania ani do czynienia! - wytłumaczyła lekko już wzburzona kobieta.
Spokojnie, spokojnie tłumaczyła sobie w duchu. Co się z Tobą dzieje?! Uspokój się! - rozkazała sobie w myślach.
- Dobrze mamo. Przepraszam.
- Nic się nie stało, rozumiem. Jesteś nastolatką, zdarza wam się wybuchać. - uśmiechnęła się delikatnie.
Liz w pewien sposób poczuła, że będzie trudniej niż trudno. Spuściła głowę i zwróciła się w stronę pokoju.
- Idę jeszcze poleżeć.
- Zaraz śniadanie - powiedziała mama.
- Chyba nie jestem głodna - Liz weszła do pokoju, drzwi były otwarte.
- Coś się stało? - zawołała jeszcze z kuchni zmartwiona mama.
- Niee... - cicho powiedziała niemal przez łzy, zamykając drzwi.
Wbiła się w łóżko i nie mogła powstrzymać płaczu, lecz starała się płakać bezgłośnie, by mama się bardziej nie zainteresowała. Choć pewnie byłoby jej łatwiej...

***

- Przyjdę o 15:00 dobrze? - kończyłam rozmowę przez telefon.
Odłożyłam słuchawkę, i ruszyłam do kuchni.
- Jesz? - zapytał tata, podając mi talerz z tostami.
- Pewnie! - sięgnęłam po jednego.
- Liz dzwoniła? - zapytał Nati.
- Noo, tak...
Nic więcej nie powiedziałam... czułam się lekko zdezorientowana tą całą wiadomością. Myślałam o tym wszystkim całą noc. Nie mogłam po prostu zasnąć, nie dawało mi spokoju.
Po południu byłam już u Liz. Czekała na mnie w swoim pokoju przed komputerem, siedziała nieruchomo.
Nic nie mówiąc podeszłam i spojrzałam w monitor. Była tam jedna wiadomość na Facebooku, złapałam za myszkę i otworzyłam ją. Była to wiadomość od niej. Od Oliwii Z. a w treści był czas i miejsce spotkania na końcu taki niepozorny znaczek... średnik z gwizdką, czy to tak poruszyło Liz?
- Udało się! Udało! - skakałam po pokoju, ona była nieruchoma, podbiegłam do niej złapałam za ramiona i zaczęłam potrząsać. -  Słyszysz?!
- Tak... - powiedziała cicho i się rozpłakała.
Kucnęłam koło niej i przytuliłam. Udało się... - wyszeptałam.

_______________________________
ps. to nie koniec, po prostu brakuje mi czasu...