Translate

wtorek, 4 grudnia 2012

Opowiadanie cz.3 : "To na ile zostajesz?"

Nathan I Julia.


Wstałam o  ósmej szykując się do kościoła założyłam  zjadłam naleśniki, napiłam się soku pomarańczowego,
i zadzwonił telefon jeszcze w pośpiechu go odebrałam i usłyszałam głos.
- Wyszłaś już? - głos Nathana, zdziwiłam się.
- Yyy. Nie - bezmyślnie rzuciłam, zdezorientowana. Przecież przeważnie spotykaliśmy się przed kościołem nigdy nie dzwonił.
- To dobrze. Bo ja właśnie jestem pod Twoim domem - oznajmił z uśmiechem w głosie.
- Co? - jeszcze bardziej byłam zdziwiona ale nie zdążyłam wydusić nic więcej, przerwał mi.
- Wsiadasz czy nie ? - zapytał tym swoim głębokim głosem.
- Jasne! - odłożyłam słuchawkę i wybiegłam na dwór. Zobaczyłam na podjeździe błękitnego Citroena ds3 z białym dach. Nathan siedział od strony kierowcy, jest rozbudowany pasował do tego samochodu, przez te wakacje i 3 miesiące przez które go nie widziałam, zmężniały i wyprzystojniał, nawet bardzo. Gdy wsiadłam powitał mnie szczerząc swoje białe zęby, był ubrany w:
- Tata pozwolił mi się przejechać do kościoła moim nowym samochodem - powiedział z dumą.
Po czym się roześmiał i spojrzał mi głęboko w oczy.
Nic nie mówiłam, to było miłe uczucie. Te jego zielone duże oczy.. Nagle się opamiętałam. Chyba mnie oczarował.
- Właśnie widzę - potwierdziłam, chwaląc jego nowy nabytek. - to jedziemy ?
- Już, Już - wymamrotał.
I ruszyliśmy, nie powiem dobrze jeździ, bardzo.  Do kościoła wcale nie było tak daleko, siedzieliśmy w dziwnym milczeniu. To było krępujące, czułam że coś się dziwnego dzieje.. ale co ?
- To do kościoła ? - zapytał tak jak by nieśmiało.
- No raczej - odpowiedziałam normalnie jak zawsze. - a gdzie byś chciał? - szybko dodałam.
- No nie wiem.. do Paryża. - odpowiedział uśmiechając się do szyby.
- Tak. Ja też. - przyznałam. - kiedyś na pewno tam pojedziesz.
- Niby tak.. - przerwał - ale sam ...
- Może, a może spotkasz tam swoją miłość i będziecie mieli duuużo, duużo małych dzieci - wypaliłam.
- Może.. albo nie spotkam nikogo będę pracoholikiem i umrę na raka płuc - spojrzał w moją stronę.. tak inaczej. Inaczej niż zwykle.
- Albo wiesz co? - zapytałam nie oczekując odpowiedzi. - zginiemy tu i teraz w wypadku samochodowym, jak się będziesz tak na mnie gapił - zażartowałam.
- Może. - odwrócił głowę i nadal jechaliśmy w milczeniu.
Miałam mętlik w głowie  "o co mu kurde chodzi?!"  taki nie był.. nigdy. Biłam się z myślami. Aż dojechaliśmy do kościoła, tak się zamyśliłam że zapomniałam o rzeczywistości. Poczułam delikatne szturchanie w ramie.
- Idziesz? czy odprawiamy sobie msze w samochodzie? - Nathan trzymał drzwi od mojej strony z wyciągniętą ręką w stronę bramy kościoła.
- Idę, idę - szybko wyszłam z samochodu i ruszyłam w kierunku bramy.
Szedł niedaleko za mną. Poklepał mnie po plecach i zażartował :
- Dzisiaj na wszystko trzeba Ci dawać specjalne zaproszenie? - i mnie wyminą.
- Wcale nie. - zaprzeczyłam udając oburzoną i musnęłam go dłonią w głowę.
- Ej nie po włosach, wiesz jak je długo układałem dziś rano.
Roześmiałam się on zaraz za mną, to już było normalne. A włosy rzeczywiście ma fajne. Tak tęskniłam za tym wszystkim.
- To na ile zostajesz? -spytałam szeptem ponieważ już byliśmy przed kościołem tam gdzie zwykle staliśmy.
Nagle jakiś Pan bardzo rozbudowany nie wiem kto to nie znam. Ale szedł i szturchnął Natiego tak że wpadł na mnie tak porządnie. I zetknęliśmy się cały mi ciałami, tak jakby z przymusu mnie przytulił, tak namiętnie.
Co było dziwne oprócz samego tego całego zdarzenia to że mi się to spodobało i że uświadomiłam sobie że od tylu lat jestem tak blisko, z tak przystojnym chłopcem miłym, kulturalnym, może jedyna wada to to że palił ale był cudowny! Po miłej jak dla mnie chwili uświadomiłam sobie ze jakaś pani się na nas patrzy.. obściskiwanie się  raczej nie jest zaliczone do poprawnych zachowań na mszy.
- Yhhhhhyyym  - odchrząknęła starsza kobieta.
- Sorki - powiedziałam wcale nie żałując. I uśmiechając się szeroko.
- Nie to ja przepraszam - powiedział po czym zauważył moje "Zadowolenie" i lekko się zarumienił.


_______________________________________________________
O to kolejna część. Dla Domi :*
Proszę.
Pati.

2 komentarze:

  1. dziękuję, dziękuję! po prostu nie mogę się doczekać kolejnego! pewnie kogoś uśmiecisz Miśku :*

    OdpowiedzUsuń